Real Madryt podjął nietypowy krok i skontaktował się bezpośrednio z władzami Manchesteru City, aby zdementować doniesienia o rzekomym porozumieniu w sprawie transferu Rodriego. Jak donosi dziennik AS, przedstawiciele Królewskich są wściekli z powodu plotek sugerujących, że warunki kontraktu z reprezentantem Hiszpanii zostały już ustalone. W Valdebebas narrację o przenosinach pomocnika na Santiago Bernabeu określają jako całkowicie oderwaną od rzeczywistości i bezpodstawną.
Zamiast standardowego oświadczenia, Los Blancos zdecydowali się na bezpośrednią rozmowę klub-klub, co pokazuje, jak poważnie traktują szkody wizerunkowe wywołane przez transferową sagę. Choć Rodri zachwycił świat podczas mundialu, w Madrycie dominuje przekonanie, że nie pasuje on do obecnej wizji sportowej. Decydenci klubu stoją na stanowisku, że profil Hiszpana gryzie się z pomysłem na zespół, który wdraża aktualnie Jose Mourinho. Portugalczyk stawia na futbol bardziej bezpośredni i wertykalny.
Taktyka Mourinho i operacja kręgosłupa
Główną przeszkodą w transferze jest niedopasowanie Rodriego do stylu Mourinho, który odchodzi od gry opartej na posiadaniu piłki i krótkich podaniach. Mimo że część zarządu podziwia klasę pomocnika, stanowią oni mniejszość. Sytuację komplikuje fakt, że zawodnik musi przejść operację pleców, przez co opuści początek sezonu 2026/27. Manchester City jest gotowy rozważyć oferty rzędu 60 mln euro, ponieważ piłkarz odrzucił propozycję nowej umowy i wchodzi w ostatni rok kontraktu.
Sam Rodri marzy o powrocie do LaLiga, jednak publicznie zachowuje pełen szacunek wobec obecnego pracodawcy. W Manchesterze City, gdzie po odejściu Pepa Guardioli stery przejął Enzo Maresca, nikt nie chce dopuścić do sytuacji, w której tak cenny gracz odejdzie za darmo. Choć Real Madryt oficjalnie odcina się od tematu, media podkreślają, że w świecie wielkiego futbolu stanowcze zaprzeczenia często są jedynie elementem większej gry negocjacyjnej.
