Mauricio Pochettino wyrasta na głównego kandydata do objęcia sterów w Tottenhamie po zwolnieniu Thomasa Franka. Argentyńczyk może wrócić do Londynu, by ratować zespół przed spadkiem z Premier League.
Decyzja o rozstaniu z Frankiem zapadła w środę, tuż po dotkliwej porażce z Newcastle United na własnym stadionie. Fatalna postawa drużyny sprawiła, że Spurs są obecnie postrzegani jako kandydat do spadku. Władze klubu wierzą, że 53-letni Argentyńczyk, który prowadził zespół przez pięć lat, jest jedyną odpowiedzią na obecny kryzys. Pochettino zapewnił klubowi najbardziej konkurencyjny okres w jego najnowszej historii, dlatego chęć ponownego zatrudnienia menedżera znającego struktury od podszewki wydaje się logicznym ruchem zarządu.
Sytuacja jest jednak skomplikowana, ponieważ Pochettino ma obecnie zobowiązania wobec reprezentacji USA. Jego kontrakt wygasa dopiero po zakończeniu letniego turnieju World Cup, co może zmusić Tottenham do cierpliwości. W kuluarach mówi się, że klub rozważa dwie ścieżki: natychmiastowe zatrudnienie pełnoetatowego następcy lub powierzenie drużyny trenerowi tymczasowemu do końca sezonu. Choć na liście życzeń widnieją takie nazwiska jak Xavi Hernandez czy Julian Nagelsmann, to właśnie powrót byłego trenera Chelsea jest opcją numer jeden.
Sam Argentyńczyk ma być otwarty na propozycję powrotu do północnego Londynu, gdzie pracował do 2019 roku. Jeśli Spurs zdecydują się na niego postawić, najprawdopodobniej będą musieli poczekać do lata, co czyni wariant z trenerem tymczasowym niemal pewnym. Wszystko zależy teraz od tego, czy władze klubu uznają, że zespół potrzebuje impulsu natychmiast, czy zaryzykują czekanie na swojego faworyta. Obecnie Pochettino prowadzi w wyścigu o fotel menedżera, ale dynamika walki o utrzymanie może jeszcze zmienić te plany.
