Niedzielny wyścig o Grand Prix Belgii zakończył się dla George'a Russella w najgorszy możliwy sposób. Brytyjczyk pożegnał się z rywalizacją już na pierwszym okrążeniu po kolizji z Lewisem Hamiltonem, ale prawdziwe problemy Mercedesa zaczęły się chwilę później. Gdy uszkodzony bolid lidera mistrzostw konstruktorów został uniesiony przez dźwig, oczy inżynierów konkurencji natychmiast spoczęły na podłodze maszyny, która do tej pory pozostawała najpilniej strzeżoną tajemnicą zespołu z Brackley.
W świecie Formuły 1 podłoga jest kluczowym elementem generującym docisk aerodynamiczny, a jej szczegóły są zazwyczaj ukryte przed wzrokiem rywali. Incydent w Spa obnażył jednak konstrukcję dyfuzora oraz specyficzne rozwiązania Mercedesa, w tym nowatorski „otwór” mający na celu lepsze zasilanie całej sekcji tylnej bolidu. Toto Wolff nie krył rozczarowania sytuacją, przyznając wprost, że problemy Russella w ten weekend obciążają wyłącznie zespół. „To w 100 procentach nasza wina” — uciął krótko szef niemieckiej stajni, komentując fatalny start swojego kierowcy.
Technologiczna bitwa o każdy milimetr podłogi
Analiza zdjęć z Belgii pokazuje, jak Mercedes radzi sobie ze zjawiskiem „tyre squirt”, czyli turbulencjami generowanymi przez obracające się opony. Zespół wprowadził modyfikacje w okolicach tylnych kół już podczas Grand Prix Kanady, stosując specjalne nacięcia w podłodze. Mają one chronić dyfuzor przed chaotycznym przepływem powietrza, co bezpośrednio przekłada się na stabilność tylnej osi. Bez precyzyjnego zarządzania tym obszarem, kierowca traci pewność prowadzenia i nie jest w stanie efektywnie przenosić mocy na asfalt, co w walce o tytuł jest niedopuszczalne.
Mimo że tegoroczne przepisy nieco zmniejszyły znaczenie samej podłogi w porównaniu do poprzednich lat, Mercedes musiał dostosować się do restrykcji FIA dotyczących wielkości elementów rozszerzających objętość dyfuzora. Każdy detal, od kąta nachylenia zawieszenia po konstrukcję tylnego skrzydła, jest tu powiązany aerodynamicznie. Russell, który po wypadku traci już 50 punktów do Kimi Antonellego w klasyfikacji generalnej, określił swój weekend jako „niewystarczająco dobry”. Dla inżynierów z Brackley priorytetem jest teraz zrozumienie awarii mocy, która poprzedziła kolizję i wyeliminowanie błędów przed kolejnymi startami.
