Lewis Hamilton drży o swoją pozycję startową przed wyścigiem o Grand Prix Kanady. Siedmiokrotny mistrz świata wywalczył piąte miejsce w kwalifikacjach, ale tuż po zakończeniu sesji otrzymał wezwanie do sędziów. Jak donoszą media z toru Circuit Gilles Villeneuve, kierowca Ferrari jest podejrzany o zablokowanie Pierre'a Gasly'ego w pierwszej części czasówki. Jeśli stewardzi uznają jego winę, Brytyjczyk otrzyma karę cofnięcia na starcie niedzielnej rywalizacji.
Do incydentu doszło w Q1, gdy Gasly był na swoim pierwszym mierzonym okrążeniu. Hamilton znajdował się wtedy na kółku wyjazdowym i dogrzewał opony, zygzakując na prostej przed ósmym zakrętem. Wyglądało na to, że zawodnik Ferrari zupełnie nie zauważył nadjeżdżającego bolidu Alpine. Gasly musiał szukać miejsca do wyprzedzenia rywala w trudnych warunkach, co ostatecznie skończyło się dla niego czternastym wynikiem w kwalifikacjach. Francuz od początku weekendu narzeka na zachowanie swojego samochodu.
Gorąco w biurze sędziowskim po kwalifikacjach w Montrealu
Hamilton nie jest jedynym kierowcą, który musi składać wyjaśnienia przed FIA. Sędziowie badają również zachowanie Lance'a Strolla, który miał przeszkadzać Nico Hulkenbergowi z Audi. Wezwanie otrzymał także Sergio Perez z Cadillaca za incydent z Fernando Alonso. Sam Hiszpan też ma kłopoty, ponieważ zespół Aston Martin mógł wypuścić go z garażu w sposób niebezpieczny. Stewardzi mają pełne ręce roboty, a wyniki kwalifikacji mogą ulec znaczącej zmianie przed startem głównego wyścigu.
Na torze najlepiej poradził sobie George Russell, który rzutem na taśmę odebrał pole position swojemu koledze z Mercedesa, Kimi Antonelliemu. To drugie zwycięstwo Russella w kwalifikacjach w sezonie 2026. Za plecami kierowców Mercedesa ustawią się zawodnicy McLarena, Lando Norris i Oscar Piastri. Hamilton ma dzielić trzeci rząd z Maxem Verstappenem z Red Bulla, o ile sędziowie nie zdecydują o nałożeniu kary za incydent z Gasly'm. Niedzielny wyścig może odbyć się w deszczowych warunkach.
