Legia Warszawa przystępuje do nowego sezonu po rozgrywkach, w których musiała przejść drogę od walki z poważnym kryzysem do miejsca tuż za strefą europejskich pucharów. Otto Hindrich uważa jednak, że właśnie takie doświadczenia, a także nieprzychylne przewidywania przed startem ligi, mogą stać się dla zespołu dodatkowym paliwem.
Rumuński bramkarz trafił do Legii zimą, kiedy drużyna znajdowała się w strefie spadkowej. Jak przyznał w rozmowie z portalem Weszło, nie potraktował tego jako argumentu przeciwko transferowi. Przeciwnie — uznał, że jest to moment, w którym może realnie pomóc zespołowi.
Sytuacja zaczęła zmieniać się po przyjściu Marka Papszuna. Pod jego wodzą Legia zdobyła 30 punktów w 16 spotkaniach i do końca pozostawała w grze o europejskie puchary. Hindrich podkreśla, że kluczowe było odbudowanie wiary zawodników we własne możliwości.
Trenerzy odbudowali naszą pewność siebie. Od początku powtarzali, że ten zespół ma odpowiednią jakość i musi po prostu zacząć to pokazywać na boisku
Ostatecznie warszawski klub zakończył sezon na szóstym miejscu. Dla Legii, której kibice oczekują regularnej walki o trofea, taki wynik trudno uznać za satysfakcjonujący. Hindrich nie unika tego tematu i otwarcie przyznaje, że wymagania przy Łazienkowskiej powinny być znacznie większe.
W Legii nie można myśleć inaczej. Kibice zasługują na coś zdecydowanie większego niż szóste miejsce w tabeli
Bramkarz nie uważa przy tym, by Legię dzielił wyraźny dystans od Lecha Poznań, Rakowa Częstochowa czy Jagiellonii Białystok. Jego zdaniem o wynikach nie musi decydować różnica w jakości piłkarskiej, lecz przygotowanie mentalne i poziom pewności siebie.
Szczerze mówiąc, nie uważam, żeby istniała jakaś duża różnica. Moim zdaniem wszystko sprowadza się do mentalności i pewności siebie. Jeśli jesteśmy odpowiednio przygotowani pod tym względem, możemy rywalizować z każdym
Właśnie w tym kontekście zawodnik odniósł się do opinii osób, które już przed rozpoczęciem sezonu przewidują Legii kolejne problemy. Według Hindricha takie głosy nie osłabiają drużyny, lecz mogą działać na nią mobilizująco.
Udowadnianie ludziom, że się mylą, jest jedną z najlepszych motywacji. Mam wrażenie, że wiele osób czeka na potknięcia Legii, ale to od nas zależy, jak odpowiemy na boisku
Jego słowa wpisują się w narrację, którą Legia może budować przed nowymi rozgrywkami. Z jednej strony zespół ma coś do udowodnienia po słabym sezonie i rozczarowującym szóstym miejscu. Z drugiej — końcówka poprzednich rozgrywek pokazała, że po zmianie trenera drużyna była w stanie regularnie punktować i zbliżyć się do ligowej czołówki.
Jaki będzie ten sezon dla Legii? Pierwszy krok stołeczny klub wykona w ten piątek – o godzinie 20:30 rozpocznie się jego mecz z Pogonią Szczecin.
