Sędziowie podjęli kontrowersyjną decyzję. Carlos Sainz potraktowany wyjątkowo łagodnie

Mikołaj RydzMikołaj Rydz
27 lipca 2026 00:44
Sędziowie podjęli kontrowersyjną decyzję. Carlos Sainz potraktowany wyjątkowo łagodnie
Źródło: autosport.com

Carlos Sainz znalazł się w centrum uwagi po GP Węgier, ale nie z powodów sportowych. Kierowca Williamsa doprowadził do kolizji z liderującym Oscarem Piastrim, za co otrzymał zaskakująco niską karę. Choć standardowo za takie przewinienie sędziowie nakładają 10 sekund, Hiszpan został ukarany jedynie doliczeniem 5 sekund do końcowego rezultatu.

Do incydentu doszło na 38. okrążeniu w trzecim zakręcie toru pod Budapesztem. Sainz, który był dublowany przez kierowcę McLarena, toczył w tym samym czasie walkę z Fernando Alonso. Mimo że zespół informował go o zbliżającym się Piastrim i wyświetlanych niebieskich flagach, doszło do kontaktu między bolidami. Sędziowie w oficjalnym komunikacie przyznali, że Sainz ponosi całkowitą odpowiedzialność za to zdarzenie, jednak dopatrzyli się okoliczności łagodzących, które wpłynęły na ostateczny wymiar kary.

Dlaczego sędziowie byli łaskawi dla kierowcy Williamsa?

Kluczowym argumentem stewardów była ograniczona widoczność w lusterkach bolidu Williamsa. „W momencie incydentu ustawienie samochodu nr 55 względem toru i innych aut sprawiło, że samochód nr 81 nie był widoczny dla kierowcy przed próbą wyprzedzania” — czytamy w oświadczeniu. Sędziowie uznali, że choć Sainz wiedział o nadjeżdżającym rywalu, brak możliwości dostrzeżenia go w krytycznym momencie zmniejszył stopień winy. Dodatkowym problemem okazał się system niebieskich flag, który nie dostarczał zawodnikom jasnych sygnałów podczas wyścigu.

Skutki tego zdarzenia były bolesne dla Oscara Piastriego. Choć Australijczyk bezpośrednio po kontakcie mógł kontynuować jazdę, incydent sprawił, że stracił prowadzenie na rzecz Lando Norrisa. Ostatecznie Piastri nie ukończył wyścigu z powodu awarii skrzyni biegów. Carlos Sainz minął linię mety na odległej, 18. pozycji, tracąc do zwycięzcy dwa okrążenia. Całe podium GP Węgier uzupełnili Max Verstappen oraz Andrea Kimi Antonelli, ale to dyskusja o łagodnym potraktowaniu Sainza zdominowała pomeczowe analizy.

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!