Casper Ruud zmierzy się z Jannikiem Sinnerem w wielkim finale turnieju w Rzymie. Norweg awansował do decydującego starcia po błyskawicznym zwycięstwie nad Luciano Darderim 6:1, 6:1. Teraz czeka go jednak wyzwanie z zupełnie innej półki, bo Włoch wydaje się obecnie zawodnikiem nie do zatrzymania na światowych kortach.
Sytuacja przed finałem jest niezwykle napięta, ponieważ Sinner ma za sobą morderczy, dwudniowy bój z Daniiłem Miedwiediewem, zakończony wynikiem 6:2, 5:7, 6:4. Włoch wygrał aż 33 mecze z rzędu na poziomie ATP Masters 1000, co stawia go w roli absolutnego faworyta. Ruud doskonale pamięta ubiegłoroczną klęskę w Rzymie, gdzie przegrał z Sinnerem 0:6, 1:6, i wie, że musi wznieść się na wyżyny swoich umiejętności.
Inspiracja od Agassiego i walka o pierwszy tytuł w Rzymie
Norweg szuka ratunku w filozofii Andre Agassiego, który twierdził, że każda kolejna wygrana przybliża zawodnika do nieuniknionej porażki. Ruud przyznaje otwarcie, że Sinner wygląda obecnie na niepokonanego, ale zamierza potraktować go jak człowieka, który również miewa słabsze chwile. Trzykrotny finalista turniejów wielkoszlemowych podkreśla, że podniesienie poziomu gry o jeden stopień to za mało, by nawiązać walkę z tak dysponowanym rywalem.
Niedzielny finał będzie dla obu tenisistów szansą na pierwszy w karierze triumf w stolicy Włoch. Ruud zapowiada, że musi rozegrać swój najlepszy mecz w roku, aby uniknąć powtórki z poprzedniego sezonu, kiedy nie miał żadnych argumentów w starciu z reprezentantem gospodarzy. Mimo że Sinner miał mniej czasu na regenerację, jego forma fizyczna i mentalna pozostaje największą przeszkodą dla Norwega w drodze po trofeum.
