George Russell apeluje o cierpliwość w ocenie nowych bolidów Formuły 1 na sezon 2026. Kierowca Mercedesa uważa, że po testach w Bahrajnie jest zbyt wcześnie na wyciąganie ostatecznych wniosków.
Podczas trzydniowych testów w Bahrajnie kierowcy sprawdzali ambitne przepisy dotyczące hybrydowych jednostek napędowych. Nowe silniki generują połowę mocy z napędu elektrycznego, co wymusza na zawodnikach specyficzne techniki jazdy. Max Verstappen ostro skrytykował te zmiany, nazywając je anty-wyścigowymi i porównując do Formuły E na sterydach. Russell widzi to jednak inaczej i podkreśla, że mniejsze oraz lżejsze bolidy są znacznie bardziej zwinne. Brytyjczyk cieszy się z poprawy prowadzenia auta, choć przyznaje, że inżynierowie mają teraz przed sobą ogromne wyzwanie technologiczne.
Kierowca Mercedesa zauważył pewne niedogodności, jak konieczność redukcji do pierwszego biegu w wolnych zakrętach, by utrzymać wysokie obroty turbosprężarki. Powoduje to niekiedy wrażenie zaciągniętego hamulca ręcznego, co nie jest dla zawodników intuicyjne. Mimo to Russell zaznacza, że moc rzędu 350 kW robi wrażenie, a systemy będą intensywnie rozwijane w najbliższych miesiącach. Jego zdaniem tory w Bahrajnie i Barcelonie są stosunkowo łatwe dla silników, więc prawdziwy sprawdzian nastąpi dopiero na obiektach w Melbourne czy Dżuddzie, gdzie zarządzanie energią będzie trudniejsze.
Russell patrzy na zmiany szerzej, przypominając, że nowe regulacje przyciągnęły do sportu takich gigantów jak Audi czy Honda. Podkreśla, że w życiu nie da się spełnić wszystkich oczekiwań jednocześnie, a Formuła 1 znajduje się obecnie w świetnym miejscu. Odnosząc się do narzekań Verstappena, Brytyjczyk stwierdził z uśmiechem, że jeśli Holender szuka tylko czystej frajdy z jazdy, zawsze może wybrać się na Nordschleife. Dla Russella priorytetem pozostaje wygrywanie, a obecny kierunek rozwoju technicznego uważa za niezbędny krok naprzód dla całej dyscypliny.
