Greg Rusedski stanął w obronie Emmy Raducanu, twierdząc, że jej triumf w US Open wykreował problem gigantycznych oczekiwań. Były czwarty tenisista świata apeluje o docenienie ostatnich wyników Brytyjki.
Raducanu zszokowała sportowy świat w 2021 roku, gdy jako 18-latka zajmująca 150. miejsce w rankingu wygrała US Open. Do dziś pozostaje jedyną osobą w historii tenisa, która zdobyła tytuł wielkoszlemowy, startując z kwalifikacji. W drodze po puchar w Nowym Jorku wygrała dziesięć meczów z rzędu bez straty seta. Rusedski uważa, że to właśnie ten sukces sprawił, iż każdy kolejny wynik zawodniczki jest oceniany przez pryzmat tamtego osiągnięcia, co utrudnia jej spokojny rozwój.
W tym miesiącu 23-letnia tenisistka dotarła do finału turnieju Transylvania Open w Klużu-Napoce, gdzie przegrała 0:6, 2:6 z Soraną Cirsteą. Był to jej pierwszy finał od czasu pamiętnego triumfu w Stanach Zjednoczonych. Rusedski w swoim podcaście skrytykował głosy malkontentów, podkreślając, że dojście do decydującej fazy jakichkolwiek zawodów to sukces. Jego zdaniem nie ma znaczenia ranga turnieju, ponieważ regularne wygrywanie meczów na poziomie WTA 250 czy 500 jest kluczowe dla odbudowy formy.
Obecna 25. rakieta świata zmaga się jednak z problemami zdrowotnymi i brakiem stabilizacji. Po występie w Rumunii musiała skreczować w meczu z Camilą Osorio w Katarze, a w Dubaju odpadła już w pierwszej rundzie po porażce z Antonią Ruzic. Dodatkowo po Australian Open Raducanu zakończyła współpracę z trenerem Francisco Roigiem. Mimo tych zawirowań Rusedski pozostaje optymistą i wierzy, że jeśli zawodniczka odzyska radość z gry i pełne zdrowie, to wkrótce ponownie zacznie odnosić wielkie wyniki.
