McLaren przeżywa prawdziwy koszmar przed startem GP Chin. Lando Norris i Oscar Piastri nie wyjechali na tor z powodu awarii technicznych, które uderzyły w zespół w najgorszym możliwym momencie. Jak donoszą media z padoku, mechanicy do ostatniej sekundy walczyli z czasem, ale garaże pozostały zamknięte.
Lando Norris utknął w alei serwisowej przez poważne problemy z elektroniką i nie zdążył na przedwyścigową procedurę. Zaledwie dziesięć minut przed okrążeniem formującym ekipa musiała wycofać także bolid Piastriego. To już kolejna taka wpadka stajni z Woking, po tym jak Australijczyk rozbił się podczas rekonesansu w Melbourne. Tym razem oba pomarańczowe samochody w ogóle nie pojawiły się na polach startowych, zostawiając ogromną lukę w trzecim rzędzie.
Przetrzebiona stawka i historyczny start nastolatka
Lista wielkich nieobecnych na tym się nie kończy, bo problemy dopadły też Gabriela Bortoleto z Audi. Brazylijczyk dotarł na grid, ale piętnaście minut przed startem mechanicy zepchnęli jego auto do boksów. Do rywalizacji nie przystąpił również Alex Albon z Williamsa. Kierowca zdecydował się na start z alei serwisowej po złamaniu zasad parku zamkniętego, by poprawić balans bolidu, ale ostatecznie w ogóle nie wyjechał na tor. W efekcie do walki ruszyło tylko osiemnaście maszyn.
W cieniu technicznego chaosu McLarena i Williamsa historię pisał Kimi Antonelli z Mercedesa. Włoch ruszył do wyścigu jako najmłodszy zdobywca pole position w dziejach Formuły 1. Tuż za jego plecami ustawili się George Russell oraz duet Ferrari – Lewis Hamilton i Charles Leclerc. Podczas gdy czołówka walczyła o centymetry na dojeździe do pierwszego zakrętu, mechanicy McLarena mogli jedynie bezradnie patrzeć na puste stanowiska w garażu.
