Coco Gauff oraz Jessica Pegula zabrały głos w sprawie nowej, kontrowersyjnej polityki WTA, która nakłada na tenisistki obowiązek poddania się jednorazowym testom genetycznym na płeć. Zmiany mają na celu uniemożliwienie transpłciowym kobietom rywalizacji w kobiecym cyklu.
Światowa czwórka rankingu, Coco Gauff, przyznała, że rozumie potrzebę ochrony uczciwości w sporcie kobiecym, ale jednocześnie wyraziła głębokie zaniepokojenie reakcjami, jakie wywołały nowe przepisy. Amerykanka zwróciła uwagę na brak przejrzystości w komunikacji ze strony federacji, gdyż wiele zawodniczek dowiedziało się o zmianach dopiero z oficjalnego komunikatu prasowego. Tenisistka podkreśliła, że cała sytuacja stała się pretekstem do uderzenia w konkretną grupę osób.
„Zdecydowanie wspieram społeczność trans, ale wspieram też potrzebę tworzenia uczciwości w sporcie. Ta rozmowa wywołała wiele wrogości wobec społeczności trans, czego nie jestem fanką. Nie podoba mi się atak, który to tworzy. Ludzie, których to nie obchodzi, chcą po prostu wykorzystać to jako powód do ataku” – przyznała szczerze Gauff podczas konferencji w Toronto.
Edukacja zamiast buntu w szatni
Jessica Pegula, zasiadająca w radzie zawodniczek, ujawniła, że wewnątrz touru nie widać na razie sprzeciwu wobec nowych regulacji. Według jej relacji, tenisistki przeszły specjalny proces edukacyjny, obejmujący materiały wideo wyjaśniające powody wprowadzenia testów. WTA argumentuje, że polityka ta ma promować równe szanse sportowe i utrzymać sprawiedliwą rywalizację dla wszystkich uczestniczek turniejów.
Procedura testowa ma ruszyć już podczas nadchodzącego turnieju w Cincinnati. Pegula zaznaczyła, że WTA chciało zaktualizować swoje przepisy w oparciu o działania innych organizacji sportowych. Choć Martina Navratilova z zadowoleniem przyjęła tę decyzję, w środowisku wciąż wrze, a zawodniczki spodziewają się większej liczby opinii, gdy testy fizycznie się rozpoczną.
