Nottingham Forest wyrasta na głównego gracza w wyścigu o podpis Tijjaniego Reijndersa, 28-letniego pomocnika Manchesteru City. Jak donoszą media, klub z City Ground szuka następcy dla Elliota Andersona.
Władze Manchesteru City nie zamierzają blokować odejścia Holendra, ale postawiły twardy warunek finansowy. Każdy, kto chce pozyskać zawodnika, musi wyłożyć na stół 60 milionów funtów. To znacząca podwyżka względem kwoty 46,5 miliona funtów, jaką klub z Etihad zapłacił rok temu za sprowadzenie go z AC Milan. Choć Reijnders zanotował obiecujący start i zdobył bramkę w debiucie w Premier League, jego rola w zespole drastycznie zmalała w drugiej połowie sezonu 2025/26. Mimo 50 występów i solidnego dorobku siedmiu goli oraz ośmiu asyst, pomocnik stracił miejsce w hierarchii, co otwiera drogę do transferu.
Ambicje zawodnika blokują wielką transakcję
Operacja sprowadzenia Reijndersa do Nottingham Forest przypomina jednak wspinaczkę pod stromą górę. Głównym problemem nie są pieniądze, a sportowe ambicje reprezentanta Holandii. Piłkarz preferuje grę w klubie, który występuje w europejskich pucharach, co stawia zespół Olivera Glasnera w trudnej sytuacji negocjacyjnej. Trener Forest widzi w nim idealnego partnera do środka pola, ceniąc jego umiejętność wyprowadzania piłki i solidność w defensywie, którą pokazywał już w Mediolanie. Bez przekonania zawodnika do długofalowego projektu, nawet rekordowa oferta finansowa może okazać się niewystarczająca do sfinalizowania tej transakcji.
