Barcelona wciąż nie podjęła decyzji w sprawie wykupienia Marcusa Rashforda z Manchesteru United. Choć początek sezonu w wykonaniu Anglika dawał nadzieję na stałą współpracę, obecna sytuacja napastnika w zespole drastycznie się zmieniła. Media donoszą, że jego przyszłość na Camp Nou staje się coraz mniej pewna.
Rashford świetnie wszedł w sezon, wykorzystując problemy zdrowotne Raphinhi i notując cenne asysty z lewego skrzydła. Forma zawodnika spadła jednak wraz z powrotem Brazylijczyka do składu, co poskutkowało mniejszą liczbą szans od trenera. Teraz los uśmiechnął się do Anglika w niefortunnych okolicznościach. Raphinha wypadł z gry na pięć tygodni w decydującej fazie rozgrywek, co daje Rashfordowi ostatnią okazję, by udowodnić swoją wartość i przekonać dyrekcję sportową do wyłożenia pieniędzy na transfer.
Finansowe przeszkody i młode alternatywy
Kwota odstępnego ustalona z Manchesterem United wynosi 30 mln euro, ale to nie jedyny problem Barcelony. Rashford musiałby zgodzić się na znaczną obniżkę pensji, a klub i tak uważa tę operację za kosztowną jak na gracza, który nie jest pewniakiem do wyjściowej jedenastki. Dziennikarze Sport informują, że Barcelona skłania się ku sprowadzeniu młodszych i tańszych zawodników. Na liście życzeń znajdują się już konkretne nazwiska, które mogą zająć miejsce Anglika w kadrze na przyszły sezon.
Wśród potencjalnych następców wymienia się 21-letniego Andreasa Schjelderupa z Benfiki oraz Victora Munoza z Osasuny. Bardzo korzystną opcją ekonomiczną jest Jan Virgili z RCD Mallorca, przy którego transferze Barcelona zachowała 40 proc. praw do kolejnej sprzedaży. Podobna sytuacja dotyczy Eza Abde z Realu Betis, choć w jego przypadku mowa o 20 proc. udziałów. Marokańczyk budzi jednak zainteresowanie klubów z Premier League, co może wywindować jego cenę poza zasięg finansowy katalońskiego klubu.
