Alex Eala wyrasta na największą sensację tegorocznego Wimbledonu po tym, jak w trzeciej rundzie odprawiła broniącą tytułu Igę Świątek. 21-letnia Filipinka wygrała z Polką 7-6, 6-2 i w poniedziałek o godzinie 13:30 otworzy zmagania na korcie centralnym w walce o swój pierwszy wielkoszlemowy ćwierćfinał. Jej rywalką będzie Jasmine Paolini, która w Londynie czuje się znakomicie i ma już na koncie finał tej imprezy z 2024 roku.
Włoszka, rozstawiona z numerem 13, nie zamierza lekceważyć młodszej rywalki, zwłaszcza że obie tenisistki mierzyły się już w tym roku w Dubaju. Wtedy górą była Eala, wygrywając w dwóch setach. Paolini podkreśla, że styl gry Filipinki idealnie pasuje do trawiastych kortów, co potwierdziły wyniki w Berlinie oraz sensacyjne zwycięstwo nad Świątek. Włoszka spodziewa się trudnej przeprawy i gorącej atmosfery na trybunach, gdzie Eala może liczyć na ogromne wsparcie kibiców.
Walka o ranking i historyczny awans
Stawka poniedziałkowego starcia jest ogromna dla obu zawodniczek. Eala dzięki wyeliminowaniu Polki już przesunęła się na rekordowe 28. miejsce w rankingu live, a zwycięstwo pozwoli jej umocnić tę pozycję. Z kolei Paolini, obecnie 17. rakieta świata, walczy o powrót do czołowej piętnastki. Zwyciężczyni tego pojedynku zmierzy się w ćwierćfinale z Martą Kostyuk lub Ashlyn Krueger, co otwiera realną szansę na jeszcze głębszy turniejowy run.
Jasmine Paolini z dużym uznaniem wypowiada się o swojej przeciwniczce, nazywając ją nową gwiazdą dyscypliny. „Myślę, że ona jest gwiazdą naszego sportu. To będzie ciężka bitwa, tłum będzie tam przy każdym punkcie” – przyznała Włoszka. Eala zachowuje jednak chłodną głowę przed rewanżem za mecz w Dubaju. „Ona jest wielką wojowniczką. To nie był dla mnie łatwy mecz w Dubaju i tutaj też nie będzie łatwo” – oceniła reprezentantka Filipin przed wyjściem na kort centralny.
