Carlos Sainz przeżył prawdziwy koszmar po zakończeniu wyścigu o Grand Prix Wielkiej Brytanii na torze Silverstone. Hiszpański kierowca Williamsa został ukarany w sposób bezprecedensowy za złamanie procedur podczas neutralizacji, co kosztowało go spadek o kilka pozycji w oficjalnych wynikach. Jak donoszą media, sędziowie podjęli decyzję, która na stałe zapisze się w historii Formuły 1.
Chaos rozpoczął się na 46. okrążeniu po wypadku Maxa Verstappena, który wymusił wyjazd samochodu bezpieczeństwa. W zamieszaniu na przedostatnim kółku Sainz wyprzedził Safety Car, wierząc, że ma do tego prawo jako zdublowany zawodnik. Williams popełnił jednak fatalny błąd, nie zauważając, że ich kierowca nie został uwzględniony w oficjalnym komunikacie dyrekcji wyścigu. Specyficzny układ toru i zjazdu do alei serwisowej sprawił, że Hiszpan na moment przestał być dublowany, co odebrało mu przywilej odzyskania okrążenia.
Historyczny werdykt FIA i przyznanie się do błędu
Sędziowie nie mieli litości dla stajni z Grove i nałożyli na Sainza karę doliczenia całego okrążenia do końcowego rezultatu. Jest to pierwsza taka sytuacja w dziejach tego sportu. W efekcie kierowca, który minął linię mety na 12. miejscu, został przesunięty na 17. lokatę. Przedstawiciele zespołu musieli uderzyć się w pierś przed obliczem FIA, przyznając, że zawiodły systemy monitorowania komunikatów wyścigowych w kluczowym momencie rywalizacji.
Zespół przyznał, że popełnił dwa błędy: po pierwsze, nie rozpoznał, że samochód nr 55 nie był zdublowany w odpowiednim punkcie odniesienia. Po drugie, nie zauważył, że auto nie zostało uwzględnione w komunikacie identyfikującym pojazdy uprawnione do wyprzedzania samochodu bezpieczeństwa
Przedstawiciel Williamsa potwierdził, że ekipa nieumyślnie zyskała okrążenie, do którego nie miała prawa. Niedziela okazała się katastrofą dla całego zespołu, gdyż Alex Albon wycofał się z wyścigu już wcześniej.