Trener Daniel Myśliwiec ma jasny plan na pięć ostatnich kolejek sezonu: Piast Gliwice będzie grać własną piłkę — bez względu na tabelę, bez względu na liczbę zawodników na boisku.
Gliwiczanie rozegrali kolejkę, która mogła zmienić wiele — i nie zmieniła prawie nic. Po meczu z Lechią Gdańsk Piast pozostaje na 15. miejscu w tabeli z 36 punktami, lecz zdobyty remis w końcówce spotkania, prowadzonego przez większość czasu w osłabieniu, Myśliwiec ocenił jako wartościowy.
„Być może ten punkt nie zmienia wiele w tabeli, bo zostajemy w tym samym miejscu, ale cieszę się z niego ogromnie" — przyznał szkoleniowiec. „To nagroda — być może niewspółmierna do wysiłku, jaki włożyli w to moi piłkarze, ale na pewno wystarczająca. Lepiej mieć taką nagrodę niż żadną".
Sytuacja w tabeli pozostaje napięta. Arka Gdynia, z którą Piast zmierzy się w najbliższej kolejce, traci do Gliwiczan zaledwie dwa punkty, zajmując 16. pozycję z dorobkiem 34 oczek. Do końca rozgrywek pozostało już pięć serii gier – porażka dla gospodarzy tego starcia będzie oznaczało zakopanie się na dobre w czerwonej strefie.
Mecz z Arką zapowiada się jako jeden z kluczowych w tym sezonie dla obu drużyn — bezpośredni pojedynek rywali walczących o utrzymanie, który dziennikarze już okrzyknęli „meczem o sześć punktów". Piast podejdzie do niego bez podstawowego obrońcy Twumasiego.
Mimo presji i kadrowych problemów Myśliwiec nie zamierza uciekać w defensywny futbol.
„Nie chcę myśleć: 'Aha, końcówka ligi, to przestańmy grać, bo trzeba walczyć o wynik'. To błędna droga" — powiedział trener.
Jako przykład przywołał właśnie mecz z Lechią:
„Dziś mogliśmy odpuścić, grając w dziesiątkę mieliśmy idealne alibi".
Szkoleniowiec widzi jednak w tym pułapkę.
„Jeśli będziemy grać 'bezpiecznie', bo boisko jest ciężkie, albo bo kończy się liga, to zginie nasza tożsamość" — zaznaczył. „Ja wierzę w ścieżkę opartą na własnym stylu. Mam nadzieję, że grając po swojemu do końca, osiągniemy optymalne wyniki i zbudujemy coś większego na przyszłość".

