Charleston Open wyrasta na jednego z głównych bohaterów wiosennego kalendarza WTA. Największa impreza tenisowa dla kobiet w Ameryce Północnej rozpocznie się już 30 marca, otwierając sezon na kortach ziemnych. Jak donoszą organizatorzy, tegoroczna edycja będzie wyjątkowa pod względem finansowym.
Pula nagród w 2026 roku wynosi aż 2,3 mln dolarów. To gigantyczny skok, biorąc pod uwagę, że dwanaście miesięcy temu tenisistki rywalizowały o nieco ponad milion dolarów. Jessica Pegula, która rok temu za zwycięstwo zainkasowała 164 tysiące dolarów, teraz może liczyć na znacznie wyższą wypłatę. Amerykanka jest najwyżej rozstawiona i spróbuje powtórzyć wyczyn Sereny Williams z 2013 roku, broniąc tytułu na zielonej mączce w Karolinie Południowej.
Gwiazdy i dzikie karty w Charleston
Obsada turnieju gwarantuje emocje od pierwszej rundy. Za plecami Peguli rozstawione są Amanda Anisimova, Ekaterina Alexandrova oraz Belinda Bencic. Organizatorzy przyznali także cztery niezwykle mocne dzikie karty. O punkty powalczą mistrzynie wielkoszlemowe Bianca Andreescu i Sloane Stephens, a także Paula Badosa i Jennifer Brady. Na liście startowej znalazły się również reprezentantki Polski, Magdalena Fręch oraz Magda Linette, które powalczą o 500 punktów do rankingu WTA przewidzianych dla triumfatorki.
Rywalizacja w głównej drabince ruszy w poniedziałek, a wielki finał zaplanowano na niedzielę, 5 kwietnia. Wszystkie 16 rozstawionych zawodniczek rozpocznie zmagania od wolnego losu w pierwszej rundzie. Finalistka imprezy dopisze do swojego konta 325 punktów, natomiast półfinalistki wyjadą z Charleston bogatsze o 195 oczek. Losowanie drabinki singlowej odbędzie się w sobotę, 28 marca, na dwa dni przed oficjalnym rozpoczęciem meczów.
