Lechia Gdańsk może jeszcze tego lata przeprowadzić bardzo duży transfer wychodzący. Wokół jednego z jej zawodników robi się coraz ciekawiej, a zainteresowanie płynie zarówno z Polski, jak i z zagranicy. W grę wchodzi kwota rzadko spotykana przy transakcjach z udziałem spadkowicza z Ekstraklasy.
Iwan Żelizko już od dłuższego czasu wymieniany jest w gronie zawodników, którzy mogą opuścić Gdańsk. Spadek Lechii tylko zwiększył prawdopodobieństwo takiego scenariusza, ale klub nie zamierza pozbywać się 24-letniego Ukraińca za wszelką cenę.
Potwierdzają to najnowsze doniesienia Tomasza Włodarczyka. Lechia ma oczekiwać za swojego pomocnika pięciu milionów euro i nie zamierza na razie schodzić z tej kwoty.
Ekstraklasa zainteresowana, ale problemem są pieniądze
Żelizko ma zwolenników także wśród zespołów występujących w najwyższej klasie rozgrywkowej. Włodarczyk wskazuje trzy konkretne kluby: Raków Częstochowa, Motor Lublin oraz Koronę Kielce.
Samo zainteresowanie nie oznacza jednak, że Ukrainiec pozostanie w Polsce. Przy obecnych wymaganiach Lechii zdecydowanie bardziej prawdopodobny ma być transfer zagraniczny.
I właśnie poza Ekstraklasą dzieje się obecnie najwięcej. Trwają rozmowy z klubami z MLS, Belgii oraz Turcji.
Lechia ma argumenty w negocjacjach
Gdańszczanie mogą pozwolić sobie na twarde stanowisko. Żelizko pozostaje związany z klubem umową aż do 30 czerwca 2028 roku, a w kontrakcie nie znajduje się klauzula odstępnego. Warunki ewentualnej sprzedaży muszą więc zostać uzgodnione bezpośrednio z Lechią.
Obecne pięć milionów euro nie jest zresztą pierwszą wysoką wyceną Ukraińca. Kiedy wiosną pojawiło się zainteresowanie Szachtara Donieck, mówiło się nawet o oczekiwaniach na poziomie 6–7 milionów euro.

