McLaren dominuje w statystykach przebiegu podczas testów w Bahrajnie, ale nastroje w zespole z Woking są dalekie od optymizmu. Lando Norris otwarcie przyznaje, że jego bolid traci do najgroźniejszych rywali.
Padok w Manamie z uwagą śledzi postępy Red Bulla, którego jednostka napędowa wspierana przez Forda imponuje efektywnością odzyskiwania energii. Max Verstappen podczas środowych przejazdów regularnie osiągał wysokie prędkości na prostych, co budzi niepokój konkurencji. Norris podkreśla, że rywale dysponują przewagą, która pozwala im zyskiwać czas bez większego wysiłku. Brytyjczyk ocenia, że obecnie MCL40 ustępuje nie tylko stajni z Milton Keynes, ale znajduje się również za plecami Ferrari, co wymaga od ekipy wykonania ogromnego kroku naprzód.
Czwartkowe testy pozwoliły Norrisowi pokonać aż 149 okrążeń, co dostarczyło inżynierom bezcennych danych po mniej udanym shakedowncie w Barcelonie. Kierowca McLarena skupia się teraz na zrozumieniu detali i poprawie wydajności hybrydowej, choć zaznacza, że znalezienie optymalnych ustawień nie jest łatwym zadaniem. Zespół musi pilnie przeanalizować mapowania silnika Mercedes HPP, aby dorównać tempu narzuconemu przez liderów. Norris wierzy w poprawę, ale zaznacza, że Ferrari i Red Bull również nie zamierzają stać w miejscu przed startem sezonu.
Neil Houldey, dyrektor techniczny ds. inżynierii w McLarenie, zachowuje jednak spokój i ufa partnerstwu z Mercedesem. Jego zdaniem kluczem do sukcesu będzie precyzyjne zarządzanie momentami zbierania i oddawania energii na torze. Analizy GPS pokazują, że różne zespoły testują obecnie odmienne strategie rozmieszczenia mocy w trakcie okrążenia. Houldey jest przekonany, że ciężka praca inżynierów z Brixworth pozwoli McLarenowi uzyskać konkurencyjny poziom wdrożenia systemów elektrycznych, co ma być kluczowe w walce o czołowe lokaty w nadchodzącej kampanii.
