Borussia Dortmund wyrasta na miejsce, gdzie rodzą się nowe gwiazdy europejskiej piłki. Luca Reggiani, 18-letni środkowy obrońca, właśnie zapisał się na kartach historii niemieckiej ekstraklasy. Jak donoszą media, Niko Kovac jest zachwycony postawą swojego podopiecznego.
Włoch został najmłodszym zawodnikiem ze swojej ojczyzny, który strzelił gola w Bundeslidze. Stało się to podczas wygranego 2:0 meczu z Augsburgiem. Był to dopiero jego drugi start w wyjściowym składzie w lidze i czwarty występ ogółem. Reggiani wykorzystał szansę, która pojawiła się po zawieszeniu Ramy'ego Bensebainiego. Trener Kovac przyznał, że emocje, jakie pokazał nastolatek po trafieniu do siatki, były cudowne. Szkoleniowiec zażartował nawet, że piłkarz zasłużył na nagrodę w postaci pączków z nadzieniem.
Trudna droga wychowanka Sassuolo do składu Borussii
Droga Reggianiego do tego sukcesu nie była prosta. Choć zachwycił w pierwszym meczu Ligi Mistrzów przeciwko Atalancie Bergamo, kilka dni później zawiódł w ligowym starciu z Lipskiem. Kovac zdjął go wtedy z boiska już w 64. minucie. Po tamtym słabym występie reprezentant Włoch do lat 19 przesiedział dwa kolejne mecze ligowe na ławce rezerwowych. Nie zagrał też ani minuty w rewanżowym spotkaniu w Lombardii, które Dortmund przegrał. Sobotni występ udowodnił jednak, że nastolatek potrafi wyciągać wnioski z błędów.
Niko Kovac podkreślił, że wszyscy związani z klubem oraz kibice są bardzo szczęśliwi z powodu wyczynu 18-latka. Trener zauważył, że młody obrońca po strzeleniu gola był tak oszołomiony, że nie wiedział, w którą stronę ma biec. Szkoleniowiec ma nadzieję, że starsi koledzy z drużyny przygotują dla niego odpowiednie powitanie w szatni. Reggiani, który do Dortmundu trafił z akademii Sassuolo, stał się kluczowym elementem bloku defensywnego w ostatnim spotkaniu, potwierdzając swój ogromny potencjał w systemie z trójką obrońców.
