Joseph Parker znalazł się w centrum ogromnego skandalu po walce z Fabio Wardleyem, gdy w jego organizmie wykryto ślady kokainy. Były mistrz świata wagi ciężkiej musiał zmierzyć się z zawieszeniem, ale jego linia obrony okazała się skuteczna. Brytyjska Agencja Antydopingowa (UKAD) ogłosiła właśnie decyzję w sprawie 34-letniego Nowozelandczyka, która rzuca nowe światło na wydarzenia z października zeszłego roku.
Pięściarz argumentował przed śledczymi, że nigdy świadomie nie zażywał zakazanej substancji. Według jego relacji, narkotyk dostał się do jego organizmu przez skrajne zaniedbanie pracownika. Parker twierdził, że pozytywny wynik „był wynikiem narażenia na kontakt z kokainą poprzez używanie jej przez dietetyka, którego zatrudnił w ramach przygotowań do walki”. To tłumaczenie stało się fundamentem postępowania, które ostatecznie zakończyło się trzymiesięczną dyskwalifikacją, uznaną już za odbytą.
Narkotyki w hotelowym pokoju i skażone posiłki
Kluczowym dowodem w sprawie było oświadczenie samego dietetyka, który przyznał się do regularnego zażywania kokainy, w tym codziennego brania narkotyku tuż przed walką. Mężczyzna potwierdził, że robił to w pokoju hotelowym, w którym jednocześnie przygotowywał posiłki i napoje dla Parkera. Niezależny ekspert naukowy wsparł tę wersję, oceniając, że podanie substancji mogło nastąpić drogą doustną poprzez skażone jedzenie.
UKAD przyjęło wyjaśnienia, uznając, że spożycie nastąpiło poza zawodami i nie miało związku z wydolnością sportową. Parker, który w przeszłości dzierżył pas WBO po pokonaniu Andy'ego Ruiza Jr., a później stracił go w starciu z Anthonym Joshuą, może już planować powrót. „Niedługo wracam do ringu” — ogłosił zawodnik w mediach społecznościowych, potwierdzając, że zaakceptował orzeczenie i jest gotowy do kolejnych pojedynków.
