Iga Świątek staje przed jednym z najtrudniejszych wyzwań w karierze, a nad jej sztabem szkoleniowym gromadzą się czarne chmury. Mimo zatrudnienia Francisco Roiga, który przez lata prowadził Rafaela Nadala do największych sukcesów, forma Polki budzi ogromne wątpliwości. Sophie Amiach, była tenisistka i podopieczna Billie Jean King, otwarcie kwestionuje, czy otoczenie 25-letniej zawodniczki jest odpowiednio dobrane do realiów kobiecego touru.
Sytuacja jest o tyle skomplikowana, że Świątek zajmuje obecnie dopiero 11. miejsce w rankingu WTA Race i nie przypomina dominatorki z poprzednich sezonów. Po dotkliwej porażce z Martą Kostiuk w Paryżu, tenisistka sama przyznała, że zmaga się z ogromnym stresem. „To nie jest sesja terapeutyczna, więc powiem krótko. Trudniej mi radzić sobie ze stresem niż w zeszłym roku. Czułam się źle, a piłka latała wszędzie” – wyznała szczerze Polka, sugerując problemy natury mentalnej.
Pułapka autorytetu Rafaela Nadala
Eksperci zauważają, że fascynacja warsztatem Roiga może być myląca. Amiach podkreśla, że wiedza wyniesiona z pracy z Nadalem jest bezcenna, ale jej przełożenie na tenis kobiecy to zupełnie inna sztuka. „Nie jestem pewna, czy jej sztab jest właściwy. Myślę, że ona sama też nie ma tej pewności. Bycie blisko idola na Majorce to jedno, ale stosowanie wiedzy Rafy w kobiecym tourze to coś zupełnie innego” – oceniła Amiach na kanale Grossa w serwisie YouTube.
Przed Igą Świątek trudna misja obrony tytułu na trawiastych kortach Wimbledonu, gdzie jej firmowy, rotowany forehand może nie przynieść oczekiwanych efektów. Amiach sugeruje, że Polka musi zmienić taktykę, grać bliżej linii końcowej i szybciej uderzać piłkę, by zniwelować niepewność, która wkradła się w jej poczynania. Czasu na korekty jest mało, a presja po serii słabszych występów w Stanach Zjednoczonych i Europie stale rośnie.
