Emma Raducanu wyrasta na jedną z najbardziej pechowych zawodniczek w tourze, a jej start sezonu 2026 to pasmo udręk. Brytyjka walczy nie tylko z rywalkami, ale przede wszystkim z własnym organizmem. Jak donoszą media, sytuacja staje się coraz bardziej poważna.
Problemy zdrowotne mistrzyni US Open z 2021 roku ciągną się od końcówki poprzedniego sezonu, gdy upały w Chinach zmusiły ją do wycofania się z turniejów. Obecnie Raducanu ma ogromne trudności z utrzymaniem energii podczas meczów. Kamery wielokrotnie rejestrowały niepokojące sceny, gdy na korcie pojawiali się medycy, aby mierzyć jej ciśnienie krwi. Choć w Cluj dotarła do finału, przegrała go wysoko z Soraną Cirsteą, zmagając się z infekcją klatki piersiowej, która zdaje się nie mieć końca.
Presja i zdrowie pod znakiem zapytania
Gigi Salmon z Sky Sports zastanawia się, czy obecne kłopoty to jedynie pozostałość po chorobie, czy może efekt ogromnego stresu. Raducanu zdecydowała się na kolejną zmianę w sztabie, rezygnując z Francisco Roiga na rzecz Marka Petcheya. Eksperci wskazują, że bez stabilizacji i odzyskania radości z gry, Brytyjka nie zdoła wykorzystać swojego potencjału. Jeśli problemy powrócą podczas Indian Wells, pytania o przyszłość jej kariery staną się jeszcze głośniejsze.
Jack Draper, brytyjski numer jeden wśród mężczyzn, poradził sobie z podobnymi problemami poprzez kontrolę emocji, co wyeliminowało u niego skurcze. Raducanu liczy, że na amerykańskich kortach twardych, gdzie zawsze czuła się najlepiej, w końcu pokona demony przeszłości. Na razie jednak jej codzienność to walka o każdy oddech i punkty rankingowe, które uciekają wraz z kolejnymi przerwami medycznymi i kreczami w najważniejszych momentach turniejów.
