Alex Eala nie kryła zdziwienia, gdy po zwycięstwie nad Oleksandrą Oliynykova musiała zmierzyć się z pytaniem o rzekome faworyzowanie przez organizatorów US Open. Filipinka, która zajmuje obecnie 18. miejsce w rankingu światowym, pewnie pokonała rywalkę 6:1, 6:4, meldując się w trzeciej rundzie turnieju w Nowym Jorku.
Kontrowersje wzbudził fakt, że 21-letnia tenisistka oba swoje dotychczasowe mecze rozegrała na Louis Armstrong Stadium. Jest to drugi co do wielkości obiekt w kompleksie USTA Billie Jean King National Tennis Center, mogący pomieścić aż 14 tysięcy widzów. Dziennikarze dopytywali, czy wyznaczanie tak prestiżowej areny dla zawodniczki mierzącej się z niżej notowanymi rywalkami nie jest przejawem „specjalnego traktowania” ze strony władz turnieju.
Stanowcza reakcja na Louis Armstrong Stadium
Tenisistka odpowiedziała na te sugestie w wyważony, ale stanowczy sposób, podkreślając swoją wdzięczność za możliwość gry przed tak liczną publicznością. „Jestem wdzięczna, że mogę być na Armstrongu i grać na tak niesamowitym korcie. Nie ja jednak kontroluję harmonogram, a moim zadaniem jest być przygotowaną na każdy kort, na którym mnie postawią, i na każdą przeciwniczkę, z którą przyjdzie mi się zmierzyć” – przyznała Eala. Zawodniczka może liczyć na ogromne wsparcie filipińskich kibiców, którzy tłumnie pojawiają się na jej meczach, tworząc wyjątkową atmosferę.
W kolejnej fazie turnieju poprzeczka zostanie zawieszona znacznie wyżej, ponieważ Eala zmierzy się z rozstawioną z numerem 14. Ivą Jovic. 18-letnia Amerykanka ma w tym roku patent na Filipinkę, pokonując ją wcześniej zarówno podczas French Open (6:2, 6:4), jak i w trakcie zawodów w Queen’s Clubie (6:2, 6:2). Eala wypowiada się o swojej rywalce z dużym szacunkiem, nazywając ją zawodniczką inteligentną i niezwykle utalentowaną, z którą łączy ją prywatnie bliska relacja.
