Newcastle United nie zamierza zwiększać presji na Matthiasa Jaisslego mimo kolejnej porażki w Premier League. Po przegranej 0:1 z Aston Villą klub chce zachować cierpliwość i dać trenerowi czas na ustabilizowanie zespołu po burzliwym lecie.
Początek sezonu był dla Newcastle obiecujący, choć drużyna mierzyła się z trudnym terminarzem. Domowy remis z Liverpoolem i wyjazdowa wygrana z Tottenhamem sugerowały udany start nowej ery pod wodzą Jaisslego. Niemiecki trener trafiał do klubu określany jako „niesprawdzony” i wcześniej nie przyciągał dużej uwagi mediów. Zastąpienie doświadczonego Eddiego Howe’a miało być dla niego dużym wyzwaniem, a Jaissle może teraz odczuwać związaną z tym presję.
W czterech ostatnich meczach ligowych Newcastle poniosło trzy porażki. Jedyne zwycięstwo w tej serii odniosło na St James’ Park z Hull City – pomiędzy przegranymi 1:4 z Leeds United i 1:4 z Coventry City. Następnie zespół uległ u siebie Aston Villi 0:1, tracąc jedynego gola w pierwszej połowie po trafieniu Manzambiego. W desperackiej próbie wyrównania Newcastle przesunęło do ataku Dana Burna.
Football Insider informuje, że Newcastle nadal wierzy w trenera i nie zamierza podejmować pochopnych decyzji o jego przyszłości. W klubie panuje zrozumienie, że odbudowa zespołu po burzliwym lecie może zająć dużo czasu. Oprócz odejścia Howe’a Newcastle straciło w trakcie okna transferowego kilku ważnych, doświadczonych piłkarzy, a zarazem miało trudności z przekonaniem niektórych ze swoich głównych celów, by dołączyli do drużyny. Mimo późnych ruchów na rynku Jaissle dostał młody skład, w którym wielu zawodników musi teraz wziąć na siebie odpowiedzialność za grę w wymagającym otoczeniu. Klub chce go wspierać, choć w razie wcześniejszego rozstania maksymalna kwota rekompensaty może wynieść 5 mln funtów.
