Carlos Alcaraz rozpocznie walkę o pierwszy w karierze tytuł Paris Masters w środę 4 listopada. Po triumfie w Wiedniu czeka go napięty terminarz: żeby wygrać turniej, będzie musiał rozegrać pięć meczów w pięć dni.
Hiszpan startował dotąd w Paryżu pięciokrotnie i ani razu nie zdołał przebrnąć przez ćwierćfinał. Odniósł w tych występach pięć zwycięstw, co przekłada się na 50 proc. skuteczności w tym halowym turnieju. W Vienna Open Alcaraz rozegrał komplet możliwych spotkań, z kolei paryską imprezę rozpocznie od drugiej rundy dzięki wolnemu losowi. Jeśli dojdzie do finału, w ciągu dwóch tygodni uzbiera łącznie dziesięć meczów w Wiedniu i Paryżu. W tym roku opuścił wiele startów, ale taki układ wciąż oznacza dla niego bardzo intensywny czas. Mimo wymagającego terminarza będzie jednym z faworytów do zdobycia trofeum.
Pierwszym rywalem Alcaraza będzie zwycięzca pojedynku Alexa Michelsena z Jiřím Lehečką. Za faworyta tej pary uchodzi Lehečka, który pokazał się z dobrej strony w Swiss Indoors, gdzie dotarł do finału. W trzeciej rundzie Hiszpan może trafić na Brandona Nakashimę, a w ćwierćfinale na Taylora Fritza lub Arthura Filsa. O ile Alcaraz ma znakomity bilans przeciwko Fritzowi, o tyle Fils potrafi postawić mu trudne warunki. Dwie z pięciu porażek w Paryżu Hiszpan poniósł właśnie z rąk Francuzów: Ugo Humberta i Hugo Gastona.
W półfinale na drodze Alcaraza może stanąć Daniil Medvedev. Byłoby to ich drugie spotkanie w ciągu dwóch tygodni: w półfinale Vienna Open wygrał Hiszpan. W finale Alcaraz może z kolei zmierzyć się z Alexandrem Zverevem. Taki układ drabinki oznaczałby, że musiałby pokonać trzech zawodników z pierwszej dziesiątki rankingu w trzy dni. Ewentualny triumf w Paryżu mógłby być jednym z bardziej imponujących tytułów Alcaraza w ATP Tour.