Mercedes oficjalnie wycofał wniosek o ponowne rozpatrzenie kary George’a Russella z Grand Prix Monako. Jak poinformowała FIA, zespół zrezygnował z walki o zmianę wyników, mimo że błąd pomiaru czasu w alei serwisowej wywołał w padoku prawdziwy chaos.
Sprawa ma swój początek w błędnych wskazaniach aparatury, przez które Russell i kilku innych kierowców otrzymało kary za rzekome przekroczenie prędkości. Brytyjczyk stracił przez to szansę na podium, podobnie jak Oscar Piastri z McLarena. Sytuacja stała się jeszcze bardziej napięta, gdy Pierre Gasly z Alpine odzyskał swoje trzecie miejsce po skutecznym odwołaniu. Mercedes liczył na podobny scenariusz, jednak ostatecznie Toto Wolff uznał, że dalsza batalia prawna nie ma sensu.
Kulisy decyzji Mercedesa i bunt rywali
Szef zespołu, Toto Wolff, otwarcie przyznał, że szanse na sukces były znikome. „Sędziowie zostali poinformowani przez Mercedes-AMG PETRONAS F1 Team, że wycofują oni petycję o rewizję decyzji dotyczących Grand Prix Monako 2026” — czytamy w oficjalnym komunikacie FIA. Rezygnacja Mercedesa następuje w momencie, gdy Red Bull i McLaren zapowiadają walkę przed Międzynarodowym Sądem Apelacyjnym, kwestionując przywrócenie podium dla Gasly'ego.
George Russell musi pogodzić się z brakiem punktów za podium, mimo że dowody na błąd techniczny w Monako są niezaprzeczalne. Mercedes uznał, że procedura odwoławcza w przypadku kary, którą kierowca już odbył w trakcie wyścigu, jest zbyt skomplikowana. Cała sprawa rzuca cień na system sędziowania w Formule 1, szczególnie w kontekście naruszenia artykułu B1.6.3a regulaminu sportowego, który stał się zarzewiem konfliktu między czołowymi stajniami.
