Jose Mourinho spodziewa się zupełnie innego Realu Madryt niż ten, który Benfica pokonała 4:2 w Lizbonie. Portugalczyk uważa Królewskich za głównego faworyta do wygrania Ligi Mistrzów.
Szkoleniowiec Benfiki przyznał otwarcie, że wyrzucił do kosza analizy z poprzedniego starcia obu drużyn. Alvaro Arbeloa objął zespół zaledwie osiem dni przed tamtym meczem, a teraz, po miesiącu pracy, całkowicie zmienił strukturę taktyczną drużyny. Real Madryt podniósł się po dotkliwej porażce i zanotował trzy ligowe zwycięstwa z rzędu. Mourinho podkreśla, że jego rywal gra teraz inaczej, co wymusza na zespole z Lizbony pełną koncentrację i narzucenie własnych warunków gry na boisku.
Jednym z największych wyzwań dla defensywy Benfiki będzie zatrzymanie Viniciusa Juniora. Brazylijczyk pod wodzą Arbeloi odzyskał skuteczność i trafiał do siatki w dwóch ostatnich meczach ligowych, przerywając tym samym trzymiesięczną serię bez gola. Mourinho zaznacza, że jego obrońcy są zmotywowani, by powstrzymać gwiazdora Królewskich. Trener żałuje jedynie, że zawodnicy wracający po kontuzjach nie dostali minut w ostatni weekend, co mogłoby pomóc w przygotowaniach do tak wymagającego starcia z odrodzonym rywalem.
Nowy styl Realu opiera się na bardziej selektywnym pressingu i szerokim ustawieniu obrońców. Arbeloa wymaga od swoich napastników, by trzymali się wysoko, co daje im więcej swobody i przestrzeni do ataku przy zachowaniu wyższego tempa gry. Choć zespół wygląda na lepiej zorganizowany w defensywie, Mourinho nie zamierza grać tak, jak chce tego Madryt. Portugalczyk stawia na zespołową pracę, która ma zneutralizować atuty przeciwnika w nadchodzącym rewanżu rundy play-off Ligi Mistrzów.
