Billie Jean King nie gryzła się w język, oceniając postawę Rogera Federera w kwestii walki o równouprawnienie w sporcie. Amerykańska ikona tenisa zarzuciła Szwajcarowi bierność i unikanie trudnych tematów.
Podczas wywiadu dla magazynu Racquet, założycielka WTA odniosła się do postawy 20-krotnego mistrza wielkoszlemowego, który niedawno został uroczyście wprowadzony do Międzynarodowej Tenisowej Galerii Sławy w Newport. King podkreśliła, że Federer, jako ojciec dwóch synów i dwóch córek, powinien mieć szczególny powód, by dbać o równe szanse dla obu płci.
Zarzuty o brak odwagi w walce o równe płace
„Chciałabym, żeby bardziej walczył o równość, bo powtarzam mu: masz dwóch chłopców i dwie dziewczynki! Masz równość we własnym domu!” – stwierdziła King w rozmowie cytowanej przez serwis Tennis365. Amerykanka, która w 1973 roku wygrała słynną „Wojnę Płci” z Bobbym Riggsem, dodała z przekąsem: „Czy myślicie, że on kiedykolwiek zrobiłby coś, by wychylić się przed szereg? On tego nie chce. Ja też chciałabym zarabiać pieniądze”.
Roger Federer już wcześniej musiał mierzyć się z pytaniami o dysproporcje w zarobkach tenisistów i tenisistek. Podczas turnieju Miami Open w 2016 roku Szwajcar deklarował, że popiera ideę równych płac, ale jednocześnie zwracał uwagę na skomplikowaną historię poszczególnych wydarzeń. Argumentował wtedy, że decyzja o wysokości nagród często zależy od dyrektorów turniejów oraz specyfiki danej imprezy, która mogła zaczynać jako wyłącznie męska lub żeńska.
Szwajcarski mistrz zaznaczał w przeszłości, że jego walka o podwyżki nagród pieniężnych, szczególnie na poziomie Wielkiego Szlema, zawsze pozytywnie wpływała również na sytuację kobiet. Federer wyrażał zadowolenie z faktu, że tenis wykreował jedne z największych sportsmenek na świecie, nazywając równe płace „dobrą rzeczą”. Dla Billie Jean King te deklaracje pozostają jednak niewystarczające w obliczu realnych wyzwań, przed którymi stoi współczesny sport.
