Niedzielny finał US Open na kortach Flushing Meadows zapowiada się jako starcie rutyny z młodzieńczą energią. Alexander Zverev, rozstawiony z numerem pierwszym, powalczy o swój drugi tytuł wielkoszlemowy w tym roku po wcześniejszym triumfie w Roland Garros.
Niemiec przystępuje do tego spotkania z ogromnym bagażem doświadczeń, grając w swoim trzecim z rzędu finale wielkoszlemowym w 2026 roku. Po porażce z Jannikiem Sinnerem na trawiastych kortach Wimbledonu, 29-latek chce uniknąć powtórki z 2020 roku, kiedy to również w Nowym Jorku musiał uznać wyższość rywala w decydującym meczu. Statystyki przemawiają za liderem rankingu — Zverev prowadzi w bezpośrednich starciach z Benem Sheltonem 5-0, tracąc w tych pojedynkach zaledwie jednego seta.
Serwis jako broń ostateczna
Legendarny trener Rick Macci, który w przeszłości prowadził takie gwiazdy jak siostry Williams czy Andy Roddick, nie ma wątpliwości, kto podniesie puchar. W swoich mediach społecznościowych ocenił, że losy tytułu leżą wyłącznie w rękach reprezentanta Niemiec, wskazując na jego potężne podanie jako element rozstrzygający.
„Finał mężczyzn US Open to w stu procentach mecz Zvereva do przegrania. Jest zdecydowanym faworytem, już tam był i to przeżył. Jego serwis to czynnik Z lub czynnik X. Niemiecki młot pneumatyczny posyła piłki z prędkością 138 mil na godzinę” — napisał Rick Macci. Ekspert zauważył, że Shelton musi „wyciągnąć królika z kapelusza”, jeśli chce zostać pierwszym amerykańskim mistrzem wielkoszlemowym od czasów sukcesu Roddicka w 2003 roku.
Dla Bena Sheltona niedzielny występ to absolutny debiut w finale tej rangi, po dwóch wcześniejszych niepowodzeniach na etapie półfinałów. Macci podkreśla, że Amerykanin zrobił postęp mentalny i potrafi lepiej koncentrować się na poszczególnych punktach, co pozwala mu rywalizować na wysokim poziomie od początku do końca meczu. Aby sprawić niespodziankę, Shelton musi wykorzystać wsparcie nowojorskiej publiczności oraz zneutralizować atomowe podanie rywala, które jest fundamentem gry Zvereva.
