Rywalizacja z ekstremalnymi mrozami oraz skomplikowane zależności finansowe między klubami a samorządami sprawiają, że stan boisk w Polsce staje się polem walki politycznej i ekonomicznej. Materiał przygotowany przez Canal+ ujawnia, że utrzymanie profesjonalnej nawierzchni generuje koszty liczone w milionach złotych, a o rozegraniu spotkań częściej decyduje presja telewizyjna niż opinia ekspertów.
Utrzymanie boiska w najwyższej klasie rozgrywkowej staje się wydatkiem porównywalnym z kontraktem czołowego zawodnika. Jak zauważył Marcin Kujawski z firmy Magmar Muraw: „Murawa to po prostu kolejny etat w drużynie”.
Koszt jednorazowej wymiany nawierzchni waha się obecnie w granicach od 800 000 do 1 200 000 PLN, przy czym ostateczna kwota uzależniona jest od logistyki oraz klasy sprowadzonego produktu.
Do kosztów inwestycyjnych należy doliczyć bieżącą eksploatację, która pochłania około 200 000 PLN rocznie, obejmując zakup paliwa, nawozów oraz serwis maszyn. Największym wyzwaniem finansowym pozostają jednak systemy doświetlające.
Jedna lampa pokrywająca zaledwie 300 metrów kwadratowych kosztuje około 20 000 EUR. Pełne wyposażenie stadionu w 24 takie jednostki to wydatek rzędu 500 000 EUR, nie uwzględniając przy tym drastycznie wysokich rachunków za energię elektryczną.
Problem jakości boisk w sezonie 2025/2026 doprowadził do licznych napięć w Radomiu, Łodzi oraz Lublinie. W tym ostatnim mieście doszło do specyficznego „szantażu” biletowego – Motor Lublin wstrzymał sprzedaż wejściówek, grożąc przenosinami na inny obiekt. Ostatecznie Jakubas wypracował porozumienie z MOSiR-em, rozliczając koszty w ramach umów współpracy. Z kolei w Radomiu wymianę nawierzchni wymusił konflikt z Gonzalo Feio oraz realna groźba ze strony PZPN dotycząca odebrania miastu organizacji meczu reprezentacji U-21.
Systemowy impas wynika z faktu, że większość stadionów należy do miast, a realni opiekunowie płyt – greenkeeperzy – mają najmniejszy wpływ na proces decyzyjny.
„To greenkeeper, a nie sędzia, powinien mieć decydujący głos w sprawie rozegrania meczu. Sędziowie patrzą na przepisy, greenkeeperzy na biologię” – podkreśla ekspert Canal+.
Kujawski wyjaśnia, że przy temperaturach rzędu -15°C dochodzi do zjawiska „łamania źdźbła”, gdzie ciepło z instalacji grzewczej spotyka się z mrozem, tworząc warstwę lodu niszczącą trawę.
Obecnie zaczyna się najcieplejszy okres w roku, dlatego w wielu klubach temat zimowego przygotowania murawy schodzi na dalszy plan. Pozostaje nam obserwować, jak podejście do sprawy będzie zmieniać się na przestrzeni czasu i czy wspomniane już kosztowne lampy nie staną się przypadkiem standardem w naszej lidze.

