RB Lipsk oficjalnie włączył się do wyścigu o podpis Matiasa Fernandez-Pardo. Niemiecki klub złożył ofertę opiewającą na 35 milionów euro, wliczając w to system bonusów. Fabrizio Romano informuje, że negocjacje z Lille są w toku, choć droga do porozumienia pozostaje wyboista.
Sytuacja wewnątrz francuskiego zespołu jest napięta, ponieważ 21-letni zawodnik desperacko szuka drogi wyjścia. Belgijski piłkarz próbował wymusić transfer, opuszczając ostatni przedsezonowy mecz przeciwko Evertonowi. Mimo tak radykalnych kroków, Lille pozostaje nieugięte. Włodarze klubu z Ligue 1 wycenili swojego gracza na 70 milionów euro, co stanowi dwukrotność jego obecnej wartości rynkowej. Wcześniej podobną propozycję w wysokości 35 milionów euro złożyło Atletico Madryt, o czym donosiło L’Équipe, jednak ona również została odrzucona.
W przeciwieństwie do swojego kolegi z drużyny, 18-letniego Ayyouba Bouaddiego, Fernandez-Pardo nie otrzymał od klubu zgody na odejście w tym oknie transferowym. Lille konsekwentnie blokuje wszelkie próby transferu, mimo że zawodnik jest kuszony przez największe marki w Europie. Niemiecki klub liczy, że kwota 35 milionów euro przekona Francuzów do zmiany zdania, ale na ten moment różnica w wycenach obu stron wynosi aż 35 milionów euro.
Zainteresowanie zawodnikiem nie jest przypadkowe, ponieważ Matias Fernandez-Pardo ma za sobą udany czas w Ligue 1. Według zagranicznych doniesień, w poprzednim sezonie ligowym zdobył osiem bramek i zanotował pięć asyst w 29 występach. Dobra forma zaowocowała powołaniem do reprezentacji Belgii na mistrzostwa świata, co dodatkowo podbiło jego wartość w oczach potencjalnych kupców. Choć Liverpool i Manchester United również monitorowały sytuację piłkarza, to RB Lipsk przeszedł do konkretnych działań, kładąc gotówkę na stole.
