Manchester United wyrasta na głównego faworyta w wyścigu o podpis Manu Kone, 25-letniego pomocnika Romy. Jak donoszą media, klub z Old Trafford nie zamierza rezygnować z Francuza mimo rosnącej ceny i konkurencji ze strony ligowego rywala.
Sytuacja na rynku transferowym stała się napięta po tym, jak Roma podniosła wycenę swojego zawodnika z 50 do 60 milionów euro. Włoski klub reaguje w ten sposób na znakomitą postawę Kone podczas mistrzostw świata, gdzie pomocnik wywalczył miejsce w składzie reprezentacji Francji na mecze fazy pucharowej. Manchester United widzi w nim idealną alternatywę dla Edersona, którego transfer upadł po doniesieniach o oblanych testach medycznych. Przedstawiciele Czerwonych Diabłów nawiązali już kontakt z otoczeniem piłkarza, by wybadać jego chęć na przenosiny do Anglii.
Problemy kadrowe zmuszają rywali do zdecydowanej reakcji
Plany Manchesteru United może pokrzyżować Aston Villa, która desperacko szuka wzmocnień w środku pola. Zespół z Birmingham zmaga się z plagą kontuzji po tym, jak Amadou Onana zerwał więzadła krzyżowe podczas mundialu, a Boubacar Kamara wciąż pozostaje niezdolny do gry. Co ciekawe, Manchester United zdążył już pozyskać z Aston Villi Youriego Tielemansa, co tylko pogorszyło sytuację kadrową ekipy prowadzonej przez Unaia Emery'ego. Teraz oba kluby stoczą bezpośrednią walkę o podpis Francuza, którego wszechstronność ma kluczowe znaczenie dla obu stron.
Trener Romy, Gian Piero Gasperini, przyznał, że sprzedaż Kone latem jest możliwa ze względu na presję związaną z Finansowym Fair Play. Włoski klub wstrzymuje się jednak z ostatecznymi decyzjami do zakończenia turnieju światowego, licząc na dalszy wzrost wartości swojej gwiazdy. Manchester United, mając już w kadrze nowych graczy jak Andrey Santos i wspomniany Tielemans, chce sfinalizować kolejny ruch przed zamknięciem okna transferowego. Kwota 60 milionów euro nie odstrasza Anglików, a decydujące rozmowy z Romą mają nastąpić tuż po powrocie zawodnika z mistrzostw.
