Paris Saint-Germain wypracowało przewagę przed rewanżem z Bayernem Monachium, ale Luis Enrique daleki jest od huraoptymizmu. Choć jego zespół prowadził już 5:2, dwie bramki stracone w trzy minuty zmieniły sytuację przed wyjazdem na Allianz Arena. Hiszpański szkoleniowiec jasno stawia sprawę przed decydującym starciem o finał Ligi Mistrzów.
Mimo zwycięstwa w pierwszym spotkaniu, trener mistrzów Francji nie planuje zmiany stylu gry ani murowania własnej bramki. Luis Enrique przyznał po meczu, że rozmawiał już ze swoim sztabem o planie na rewanż w Niemczech. Jego zdaniem PSG musi zagrać ofensywnie, ponieważ Bayern Monachium pokazał już w fazie ligowej, że potrafi wygrywać z paryżanami na ich własnym stadionie. Margines błędu jest niezwykle mały.
Plan na Allianz Arena
Luis Enrique ujawnił treść rozmowy, jaką odbył ze swoimi współpracownikami tuż po końcowym gwizdku. Zapytał sztab, ile goli zespół musi strzelić w Monachium, aby zapewnić sobie awans do finału. Odpowiedź była jednoznaczna: minimum trzy. Szkoleniowiec wierzy, że tylko taka skuteczność pozwoli wyeliminować Bayern. Paryżanie mają dobre wspomnienia z tego stadionu, bo to właśnie tam w zeszłym sezonie pokonali Inter Mediolan 5:0 i sięgnęli po trofeum.
Aby ponownie zameldować się w finale Champions League, PSG potrzebuje występu o podobnej skali trudności i jakości, jak ten z ubiegłorocznego decydującego starcia. Luis Enrique twardo stąpa po ziemi i wie, że jednobramkowa zaliczka to za mało na tak klasowego rywala. Drużyna z Paryża pojedzie do Monachium z nastawieniem na atak, realizując konkretne wyliczenia swojego trenera dotyczące liczby potrzebnych trafień.
