Lewis Hamilton zaliczył wymarzony początek weekendu na torze Silverstone. Siedmiokrotny mistrz świata Formuły 1 zasiadający za kierownicą Ferrari zdominował jedyną sesję treningową przed Grand Prix Wielkiej Brytanii. Brytyjczyk wykręcił czas 1:29.260, zostawiając w polu resztę stawki.
Głównym rywalem Hamiltona okazał się jego następca w Mercedesie i aktualny lider klasyfikacji generalnej, Kimi Antonelli. Młody kierowca prowadził przez większą część sesji, ale ostatecznie musiał uznać wyższość dziewięciokrotnego zwycięzcy wyścigu na tym torze. Hamilton wyprzedził go o 0,213 sekundy, wykonując decydujące okrążenie na miękkiej mieszance opon na zaledwie sześć minut przed końcem jazd. Antonelli nie zdołał odpowiedzieć, kończąc trening w garażu, podczas gdy trybuny wiwatowały na cześć swojego bohatera.
Technologiczna wojna i problemy faworytów
Piątkowe jazdy odbywały się w ekstremalnych warunkach przy temperaturze asfaltu sięgającej 49 stopni Celsjusza. Zespoły miały tylko godzinę na przygotowanie aut do sprintu, co wymusiło natychmiastową aktywność na torze. Dużym echem odbiły się kontrowersyjne wyniki systemu ADUO, które faworyzowały ekipy Red Bulla i Mercedesa na szybkim obiekcie w Northamptonshire. Mimo to Ferrari zdołało przełamać ten układ, zajmując pierwsze i trzecie miejsce, dzięki świetnej postawie Charlesa Leclerca w samej końcówce sesji.
Nie wszyscy mieli jednak powody do zadowolenia. Oscar Piastri z McLarena zaliczył groźny obrót między zakrętami Becketts i Chapel, choć ostatecznie zdołał wywalczyć piątą lokatę. Tuż za nim uplasował się Max Verstappen z Red Bulla, który stracił do Hamiltona blisko sekundę. Czołową dziesiątkę zamknęli Nico Hulkenberg w barwach Audi oraz Liam Lawson z Racing Bulls. Hamilton udowodnił, że mimo upływu lat i zmiany barw, na Silverstone wciąż czuje się jak u siebie w domu.
