672 minuty bez gola – tak długo Robert Lewandowski nie czekał na trafienie od ponad 15 lat. Seria zakończyła się w meczu z Colorado Rapids, a Polak od razu dołożył do swojego występu coś więcej niż tylko bramkę. Warto obejrzeć WIDEO!
Ostatni raz podobnie długa posucha przydarzyła mu się jeszcze w czasach Borussii Dortmund. W MLS niemoc trwała przez osiem kolejnych ligowych spotkań, co przy dorobku Lewandowskiego z całej kariery było sytuacją wyjątkową.
Przełamanie przyszło w momencie, w którym presja wokół niego zaczynała rosnąć.
Chicago Fire prowadziło z Colorado Rapids, ale spotkanie pozostawało otwarte. Lewandowski rozpoczął je poza podstawową jedenastką i pojawił się na boisku dopiero w drugiej połowie.
Nie potrzebował jednak dużo czasu. W 74. minucie Philip Zinckernagel zauważył ruch Polaka za linię obrony. Lewandowski przyjął podanie, minął bramkarza i spokojnie zakończył akcję.
To było pierwsze trafienie Polaka od 10 września. Na tym jednak nie skończył swojego udziału w meczu. W końcówce otworzył jeszcze drogę do bramki Puso Dithejane, który ustalił rezultat na 4:2.
Polak ma obecnie osiem bramek i cztery asysty w 22 występach dla Chicago Fire. Zespół jest już pewny gry w play-offach, a ostatni mecz sezonu zasadniczego rozegra z Columbus Crew. Będzie to w najbliższą sobotę, 7 listopada.
SUPER SUB ROBERT LEWANDOWSKI 🇵🇱@ChicagoFire's main man reclaims their lead on the road! 🔥 pic.twitter.com/eXSScKXrqG
— Major League Soccer (@MLS) November 1, 2026
