John McEnroe wyrasta na jednego z największych sojuszników Mai Chwalińskiej w walce o występ w nadchodzącym Wimbledonie. Legendarny Amerykanin publicznie zadeklarował, że 24-letnia Polka zasługuje na dziką kartę do turnieju głównego. Podczas wywiadu na żywo w studiu TNT Sports UK, McEnroe postanowił skonfrontować tę opinię z Timem Henmanem, który zasiada w komitecie londyńskiego szlema.
Chwalińska zszokowała tenisowy świat podczas French Open 2026, gdzie jako kwalifikantka zajmująca 114. miejsce w rankingu wygrała dziewięć meczów z rzędu. Polka dotarła aż do finału w Paryżu, eliminując po drodze takie zawodniczki jak Maria Sakkari, Anna Kalinskaya czy Diana Shnaider. Choć w decydującym starciu uległa Mirrze Andreevej 3:6, 2:6, jej niesamowity rajd pozwoli jej awansować na 21. pozycję w rankingu WTA już w przyszłym tygodniu.
Rankingowy paradoks i naciski legendy
Mimo ogromnego skoku w zestawieniu, Chwalińska nie ma gwarantowanego miejsca w drabince głównej Wimbledonu. Wszystko przez ranking z momentu zamknięcia list zgłoszeniowych do turnieju na trawie. McEnroe, zachwycony stylem gry Polki, który porównał do własnego, postanowił działać natychmiast. Amerykanin wprost wskazał na Henmana, sugerując, że po tym, co zawodniczka osiągnęła we Francji, byłaby idealną kandydatką do otrzymania specjalnego zaproszenia bez konieczności gry w eliminacjach.
Reakcja Tima Henmana daje polskim kibicom sporo nadziei, choć oficjalna decyzja jeszcze nie zapadła. Członek komitetu Wimbledonu odpowiedział McEnroe, że tym razem wyjątkowo całkowicie się z nim zgadza. Sama Chwalińska nie kryła zaskoczenia i radości z faktu, że ma po swojej stronie tak wpływową postać światowego tenisa. Teraz ruch należy do organizatorów z Londynu, którzy muszą zdecydować, czy docenią finalistkę z kortów Rolanda Garrosa.
