Emma Raducanu wyrasta na jedną z głównych postaci turnieju w Queen’s Club, ale to nie jej forma sportowa budzi największe emocje. Brytyjka publicznie odniosła się do sensacyjnego powrotu Sereny Williams, która po czterech latach przerwy znów pojawi się na korcie. Jak donoszą media, 44-letnia Amerykanka wystąpi w turnieju deblowym, co stało się pretekstem do szczerego wyznania młodszej koleżanki.
Raducanu przyznała wprost, że nie planuje naśladować legendarnej tenisistki pod względem długowieczności. Brytyjska rakieta numer jeden ma obecnie 23 lata i nie wyobraża sobie gry w tenisa po czterdziestce. Choć docenia postęp medycyny sportowej, który pozwala na tak długie kariery, sama deklaruje zupełnie inną ścieżkę. Podkreśliła jednak ogromny szacunek dla każdego, kto decyduje się na powrót do rywalizacji po tak długiej przerwie i w takim wieku.
Wielki powrót legendy w Londynie
Serena Williams, zdobywczyni 23 tytułów wielkoszlemowych, stworzy parę deblową z Victorią Mboko. Ich pierwszymi przeciwniczkami będą Nicole Melichar-Martinez oraz Erin Routliffe. Amerykanka uznała Queen’s Club za idealne miejsce na rozpoczęcie nowego rozdziału, wskazując na szczególne znaczenie nawierzchni trawiastej w jej karierze. Dyrektor turnieju Laura Robson nie kryje zachwytu, nazywając Williams jedną z najwybitniejszych sportsmenek w historii świata, co tylko podgrzewa atmosferę przed startem zawodów.
Mimo że uwaga mediów skupia się na Williams, Raducanu musi skoncentrować się na własnym występie w singlu. W pierwszej rundzie zmierzy się z kwalifikantką, ale drabinka nie jest dla niej łaskawa. Na jej drodze mogą stanąć Sorana Cirstea oraz Amanda Anisimova. Brytyjka liczy na poprawienie swojego wyniku z 2025 roku, kiedy dotarła do ćwierćfinału. Jednocześnie wyraziła chęć rozmowy z Williams, licząc na cenne lekcje od doświadczonej mistrzyni.
