Amelie Mauresmo, dyrektorka turnieju Roland Garros, odpowiedziała na falę krytyki po kontrowersyjnej decyzji o zamknięciu dachu podczas jednego z meczów ćwierćfinałowych. Silny wiatr w Paryżu mocno utrudniał grę na korcie Philippe-Chatrier, co doprowadziło do niespodziewanych rozstrzygnięć. Aryna Sabalenka, liderka rankingu, sensacyjnie odpadła z turnieju po porażce z Dianą Shnaider, grając w ekstremalnie trudnych warunkach atmosferycznych.
Białorusinka nie ukrywała rozczarowania faktem, że dach pozostał otwarty podczas jej spotkania, mimo że porywy wiatru były wyjątkowo uciążliwe. Sabalenka wprost pytała, dlaczego organizatorzy nie zdecydowali się na ochronę zawodniczek przed pogodą, skoro w późniejszym meczu Flavio Cobolliego z Felixem Auger-Aliassime dach został zamknięty po pierwszym secie. Decyzja ta wzbudziła ogromne emocje, ponieważ w trakcie męskiego starcia wcale nie padał deszcz, a warunki stały się nagle znacznie bardziej komfortowe.
Mauresmo odpiera zarzuty o brak konsekwencji
Podczas konferencji prasowej podsumowującej tegoroczną edycję French Open, Amelie Mauresmo wyjaśniła, że kluczowe znaczenie miały prognozy pogody, a nie chęć faworyzowania konkretnych graczy. Była liderka światowego rankingu przyznała, że mecz Auger-Aliassime był jedynym przypadkiem, gdy dach zamknięto bez opadów. Podkreśliła, że proces zamykania konstrukcji trwa około 12 minut, a organizatorzy starają się przewidywać zmiany aury z wyprzedzeniem, aby uniknąć przerywania gry i niepotrzebnych pauz dla kibiców.
Dyrektorka turnieju zaznaczyła, że meteorologia nie jest nauką ścisłą i decyzje są podejmowane na podstawie danych dostępnych w konkretnym momencie. Gdy prognoza wskazuje na deszcz w ciągu 10 minut, zapada decyzja o zasunięciu dachu, który zgodnie z przepisami musi pozostać zamknięty do końca meczu, nawet jeśli wyjdzie słońce. Mauresmo broniła swoich współpracowników, twierdząc, że priorytetem jest płynność rywalizacji, choć tym razem przewidywania synoptyków nie sprawdziły się w stu procentach.
