Isack Hadjar drży o swoje pierwsze podium w barwach Red Bulla po dramatycznym wyścigu w Monako. Sędziowie wezwali kierowcę na przesłuchanie w związku z potencjalnym naruszeniem przepisów podczas czerwonej flagi. Jak donoszą media, nad zawodnikiem wisi widmo dotkliwej kary.
Sprawa dotyczy artykułu B5.14.4.a regulaminu technicznego, który określa zasady pracy przy bolidzie w trakcie przerwania rywalizacji. Mechanicy Red Bulla zaczęli operować przy maszynie oznaczonej symbolem RB22, gdy na torze obowiązywała czerwona flaga. Choć zespół natychmiast przerwał działania i przywrócił auto do poprzedniego stanu bez wymiany jakichkolwiek części, stewardzi muszą teraz ocenić, czy doszło do złamania twardych reguł Formuły 1 w księstwie.
Oscar Piastri czeka na decyzję sędziów
Hadjar przeciął linię mety jako trzeci, przegrywając jedynie z Kimim Antonellim z Mercedesa oraz Lewisem Hamiltonem z Ferrari. Jeśli sędziowie zdecydują się na nałożenie kary czasowej lub dyskwalifikację, trzecie miejsce przypadnie Oscarowi Piastriemu z McLarena. Byłoby to drugie podium Australijczyka w tym sezonie, wywalczone w niezwykle chaotycznych okolicznościach, które wyeliminowały z gry kilku kluczowych zawodników stawki.
Wyścig w Monako obfitował w incydenty, które doprowadziły do przerwania zmagań. Rozbite bolidy Lance’a Strolla z Aston Martina oraz Charlesa Leclerca z Ferrari wymusiły wywieszenie czerwonej flagi. Dodatkowym problemem dla organizatorów okazała się nawierzchnia w ostatnim zakręcie toru, która zaczęła pękać pod wpływem obciążeń. To właśnie w tym nerwowym momencie doszło do błędu w boksach Red Bulla, który teraz jest przedmiotem szczegółowej analizy sędziowskiej.
