LeBron James stoi przed jedną z najważniejszych decyzji w końcowej fazie swojej kariery. Jak donoszą media, 41-letnia legenda NBA może ogłosić wybór nowego pracodawcy już w najbliższy czwartek podczas wydarzenia Fanatics Fest w Nowym Jorku.
Spekulacje przybrały na sile po wpisie Tyrese’a Haliburtona w mediach społecznościowych. Zawodnik Indiana Pacers, który zastąpi Steve'a Nasha w roli współprowadzącego podcast „Mind the Game”, zwrócił się bezpośrednio do Jamesa słowami: „Jutro nadszedł czas @KingJames”. Krótka wiadomość natychmiast wywołała lawinę domysłów, przypominając kibicom słynne „The Decision” z 2010 roku, kiedy to LeBron ogłosił przenosiny do Miami Heat w programie telewizyjnym na żywo. Teraz historia może zatoczyć koło w sercu Manhattanu.
Pięciu gigantów w grze o podpis legendy
Sytuacja na rynku wolnych agentów jest niezwykle dynamiczna, a w proces rekrutacji zaangażowane są najważniejsze osoby w lidze. Shams Charania z ESPN poinformował, że James zebrał już większość niezbędnych informacji potrzebnych do podjęcia ostatecznego kroku. W grze o podpis zawodnika liczy się obecnie pięć klubów: Cleveland Cavaliers, Miami Heat, Golden State Warriors, Philadelphia 76ers oraz Minnesota Timberwolves. Właściciele i prezydenci tych organizacji robią wszystko, by przekonać do siebie lidera wszech czasów NBA.
Kulisy negocjacji zdradzają, jak wielka jest determinacja zainteresowanych stron. Według doniesień, kluby wysyłały nawet nagrane wiadomości głosowe do agenta zawodnika, Richa Paula, aby przedstawić swoje wizje współpracy. „Menedżerowie, prezydenci, właściciele – wszyscy zostali wysłuchani” – przyznał Shams Charania. Rozmowy z Paulem trwają nieprzerwanie, a czwartkowy podcast w Nowym Jorku wydaje się idealną sceną dla zawodnika, który od lat dba o to, by jego najważniejsze ruchy transferowe miały odpowiednią oprawę medialną.
