Mark Philippoussis w rozmowie z Tennis365 apeluje do kibiców, aby doceniali każdy moment obecności Novaka Djokovicia na korcie. Serb, mimo 39 lat na karku, wciąż rzuca wyzwanie młodszym pokoleniom i śrubuje historyczne rekordy.
Djoković w maju świętował 39. urodziny, a mimo to wciąż utrzymuje się w ścisłej czołówce światowego rankingu. Choć w marcu był jeszcze trzecią rakietą świata, obecnie zajmuje siódmą lokatę. Jego ostatni występ na Wimbledonie zakończył się w półfinale, gdzie musiał uznać wyższość lidera rankingu, Jannika Sinnera. Był to już ósmy z rzędu półfinał Serba w tym prestiżowym turnieju na trawie, co potwierdza jego niespotykaną wręcz długowieczność w sporcie zdominowanym przez znacznie młodszych zawodników.
Nowy wymiar profesjonalizmu w cieniu wielkich legend
Philippoussis, który sam kończył karierę w wieku 29 lat przez kontuzje, zauważa, że w jego czasach gra po trzydziestce była ogromnym wyzwaniem. Australijczyk zestawia Djokovicia z ikonami amerykańskiego sportu, które redefiniowały pojęcie wieku w zawodowej rywalizacji. „Mówimy o profesjonalizmie, a on wchodzi na jeszcze wyższy poziom. To ten sam przypadek co LeBron James czy Tom Brady, którzy grali na najwyższym poziomie w wieku, w którym inni są już dawno na emeryturze” – ocenił dwukrotny finalista turniejów wielkoszlemowych.
Ekspert podkreśla, że dzisiejsza technologia, wiedza o ciele i rygorystyczna dieta pozwalają na wydłużenie karier, ale przypadek Serba jest wyjątkowy. Djoković wciąż poluje na swój 25. tytuł wielkoszlemowy, co uczyniłoby go najstarszym triumfatorem w historii tenisa. Od czasu zwycięstwa w US Open 2023, Serb przegrał dwa wielkie finały z Carlosem Alcarazem. Philippoussis zaznacza, że fani tenisa powinni po prostu cieszyć się grą Serba, dopóki ten wciąż pojawia się na światowych arenach.
