Puchar Davisa, który przez dekady stanowił o sile męskiego tenisa, wkracza w decydującą fazę eliminacji przy niemal całkowitej obojętności fanów. Choć na kortach w najbliższych dniach pojawią się takie nazwiska jak Alexander Zverev, Ben Shelton czy Felix Auger-Aliassime, ranga wydarzenia drastycznie spadła. Z informacji przekazanych przez Tennis365 wynika, że turniej stracił swój dawny blask, a kolejne zmiany formatu jedynie pogłębiły kryzys.
Obecny system rozgrywek, zakładający walkę o miejsce w listopadowym finale w Bolonii, nie przyciąga już najlepszych zawodników z taką regularnością jak dawniej. Kiedy czołowi gracze otwarcie rezygnują z występów w barwach narodowych, dyscyplina błyskawicznie traci wiarygodność w oczach opinii publicznej. Przez lata eksperymentowano z organizacją turniejów wielozespołowych w ogromnych halach, co skutkowało meczami rozgrywanymi przy pustych trybunach i zniszczeniem unikalnej atmosfery tych zawodów.
Andy Roddick o utraconej tożsamości rozgrywek
Głos w sprawie zabrał były lider światowego rankingu, Andy Roddick, który w swoim podcaście nie szczędził gorzkich słów pod adresem obecnych władz tenisa. Amerykanin z nostalgią wspominał czasy, gdy mecze pucharowe elektryzowały dziesiątki tysięcy ludzi na stadionach piłkarskich, co dziś wydaje się niemożliwe do powtórzenia. Jego zdaniem Puchar Davisa stał się produktem marketingowym, który całkowicie zatracił swój pierwotny sens i sportowy ciężar gatunkowy.
„Niektóre z moich najlepszych chwil w tenisie miały miejsce w Pucharze Davisa, ale nienawidzę tego, czym jest ten format teraz” – zadeklarował bez ogródek Roddick. Emerytowany tenisista przypomniał finał z 2004 roku przeciwko Hiszpanii, gdzie na trybunach zasiadło 29 tysięcy kibiców, tworząc niesamowitą aurę. „Teraz to po prostu marka, a sam turniej tak naprawdę nie ma już znaczenia” – dodał Amerykanin, podkreślając chaos organizacyjny związany z częstymi zmianami lokalizacji finałów.
Nadchodzący tydzień przyniesie konfrontację z innym formatem drużynowym, czyli naszpikowanym gwiazdami Laver Cup w Londynie, co może jeszcze mocniej obnażyć słabość Pucharu Davisa. Jeśli legendarne rozgrywki szybko nie odnajdą swojej dawnej duszy, grozi im całkowita marginalizacja w przeładowanym kalendarzu ATP. Organizatorzy muszą zmierzyć się z faktem, że prestiż budowany przez lata został wystawiony na bardzo ciężką próbę, z której trudno będzie wyjść zwycięsko.
