Koszmarny błąd Lewisa Hamiltona w Belgii. Ferrari walczyło z czasem, Brytyjczyk nie gryzie się w język

Jarosław ZającJarosław Zając
19 lipca 2026 14:13
Koszmarny błąd Lewisa Hamiltona w Belgii. Ferrari walczyło z czasem, Brytyjczyk nie gryzie się w język
Źródło: autosport.com

Lewis Hamilton postawił mechaników Ferrari w ekstremalnie trudnej sytuacji po poważnym wypadku w trzecim treningu przed Grand Prix Belgii. Choć zespół z Maranello zdołał odbudować bolid SF-26 na czas, Brytyjczyk nie zdołał wywalczyć miejsca w pierwszej czwórce.

Siedmiokrotny mistrz świata uderzył w barierę z opon na wyjściu z zakrętu Fagnes, niemal identycznie jak Pierre Gasly dwa dni wcześniej. Uszkodzenia były na tyle poważne, że Ferrari musiało podjąć desperacki wyścig z czasem, aby umożliwić kierowcy start w kwalifikacjach. Hamilton ostatecznie zajął szóste miejsce, tracąc do swojego kolegi z zespołu, Charlesa Leclerca, zaledwie 0,002 sekundy. Mimo to doświadczony kierowca nie ukrywał rozczarowania zachowaniem samochodu po naprawie, wskazując na wyraźne zmiany w prowadzeniu maszyny.

Problemy z balansem i walka o podium w Spa

Pośpiech w garażu Ferrari wymusił subtelne zmiany w ustawieniach, które negatywnie wpłynęły na stabilność tylnej osi bolidu. Hamilton zauważył, że auto nie prowadziło się już tak dobrze, jak podczas porannej sesji, co przełożyło się na stratę co najmniej jednej lub dwóch dziesiątych sekundy na każdym okrążeniu. Brytyjczyk przyznał, że balans samochodu został zachwiany, co utrudniło mu walkę o wyższe lokaty na szybkim i wymagającym torze Spa-Francorchamps, gdzie Ferrari i tak zmaga się z deficytem mocy silnika względem Mercedesa.

„Myślę, że coś było nie tak z tylnym zawieszeniem, więc balans nie był taki sam jak w trzecim treningu, kiedy samochód sprawował się naprawdę świetnie” – wyjaśnił Hamilton. Kierowca docenił jednak wysiłek swoich mechaników, którzy pracowali do ostatniej minuty przed sesją kwalifikacyjną. „Chłopaki wykonali świetną robotę, naprawiając auto. Takie rzeczy się zdarzają, trzeba iść dalej. Dałem z siebie wszystko w kwalifikacjach i uważam, że moje okrążenia były całkiem przyzwoite” – dodał reprezentant stajni z Maranello.

Mimo problemów technicznych i startu z trzeciej linii, Hamilton pozostaje optymistą w kwestii niedzielnego wyścigu. Opiera swoją pewność na dobrym tempie, jakie prezentował podczas długich przejazdów w treningach. Kluczowe będzie jednak to, czy odbudowany w pośpiechu bolid wytrzyma trudy rywalizacji na dystansie całego Grand Prix. Brytyjczyk liczy, że mimo subtelnych różnic w ustawieniach, będzie w stanie włączyć się do walki o podium, choć przyznaje, że rywale z Mercedesa dysponują obecnie lepszym systemem odzyskiwania energii.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!