Dawid Kownacki mógł tego lata wrócić do Ekstraklasy, a jego nazwisko pojawiło się również w Koronie Kielce. Dyrektor sportowy klubu Paweł Golański potwierdził, że napastnik został zaproponowany, ale Kielczanie świadomie nie zdecydowali się na taki ruch.
Kownacki szukał latem możliwości regularnej gry po powrocie z wypożyczenia do Herthy BSC. Jego sytuację analizowały polskie kluby i – jak się okazuje – możliwość pozyskania 29-latka pojawiła się również w Kielcach.
Korona nie rozpoczęła jednak konkretnych starań. Golański przyznał, że choć wysoko ocenia umiejętności Kownackiego, klub miał inny plan na obsadę ataku.
– Był proponowany. Bardzo go szanuję, bo to świetny piłkarz, który może grać na wielu pozycjach. Uczciwie jednak powiem, że nie braliśmy go mocniej pod uwagę – powiedział dyrektor sportowy Korony.
Kielczanie podczas letniego okna pokazali duże możliwości na rynku. Do drużyny Jacka Zielińskiego trafili między innymi Camilo Mena, Ondrej Lingr, Michael Ameyaw, Ariel Mosor czy Patrik Hellebrand. Klub nie bał się więc głośnych nazwisk, ale w przypadku Kownackiego uznał, że kolejne wzmocnienie ataku nie jest konieczne.
– Mamy dwóch napastników, w których bardzo mocno wierzymy. Do tego są Fassbender i Lingr, którzy też swobodnie mogą zagrać na dziewiątce – wyjaśnił Golański.
Korona pozostawiła sobie możliwość reakcji na rynku, ale tylko w przypadku zawodnika, do którego w klubie byłoby pełne przekonanie.
– Może gdybyśmy byli w stu procentach przekonani do jakiegoś projektu, to ktoś by przyszedł na tę pozycję, ale w klubie byliśmy zgodni, że liczymy na naszych piłkarzy i wierzymy, że przy dobrym serwisie będą strzelać gole – dodał.

