Jannik Sinner zakończył sezon 2026 z powodu kontuzji prawego kolana i podkreśla, że w tenisie trzeba myśleć o długofalowym planie. Zapytany, czy wymagająca fizycznie dyscyplina „wyniszcza” jego ciało, zwrócił uwagę na znaczenie rozsądnego dobierania obciążeń.
Pięciokrotny mistrz turniejów wielkoszlemowych nie gra od lipca, kiedy pokonał Alexandra Zvereva w finale Wimbledonu i obronił tytuł na kortach All England Club. Z powodu urazu opuścił letnią część sezonu na kortach twardych w Ameryce Północnej, a następnie wycofał się z azjatyckiego cyklu. 6 października przekazał w nagraniu w mediach społecznościowych, że po konsultacji z lekarzami zdecydował się na leczenie kolana i nie wróci już do gry w 2026 roku. Dodał, że ostatnie lata, a szczególnie końcówka w Turynie, przyniosły mu wiele pięknych emocji, ale ten sezon będzie inny. Zapowiedział, że zrobi wszystko, by wrócić w pełni sił, podziękował za wsparcie i wyraził nadzieję na szybki powrót na kort.
Sinner o obciążeniach i długiej perspektywie
Sinner nie ujawnił, na czym dokładnie polega uraz kolana. Sky Sport Italia informowało, że chodzi o zespół pasma biodrowo-piszczelowego. Nie jest jedyną gwiazdą ATP, którą w 2026 roku wykluczyła poważna kontuzja: w tym roku z gry wypadli także Carlos Alcaraz, Jack Draper i Lorenzo Musetti. W rozmowie z włoskim dziennikiem „la Repubblica” Sinner usłyszał pytanie, czy tenis nie wyniszcza nadmiernie jego ciała. Pytający wymienił m.in. podwijające się kostki, zwichnięte rzepki, nadgarstki, które nie wytrzymują tysięcy przyspieszeń, i biodra zużywające się od skrętów. Zwrócił też uwagę, że obecnie nie ma turnieju bez wycofań.
W odpowiedzi Sinner mówił o konieczności rozsądnego planowania gry. Podkreślił, że liczy się nie tylko bieżący moment, lecz także praca i przygotowanie, których efekty przychodzą później.
„Kontuzje są częścią sportu. Trzeba być rozsądnym i rozumieć, ile oraz kiedy grać. Potrzebna jest długoterminowa wizja. Liczy się nie tylko to, co dzieje się dzisiaj: teraz siejesz, a plony zbierzesz później. Różnicę zawsze robią ciężka praca i przygotowanie, nie szczęście. To pomaga wygrać punkt, ale nie sam mecz” — powiedział Sinner w rozmowie z „la Repubblica”.