Stefanos Tsitsipas triumfuje w turnieju ATP 250 w Gstaad, co dla wielu ekspertów jest ostatecznym dowodem na słuszność jego trudnej decyzji. Grek zaledwie trzy tygodnie temu zdecydował się na definitywne zakończenie współpracy trenerskiej ze swoim ojcem, Apostolosem. Jak donoszą media, zmiana ta natychmiast przyniosła efekty, przerywając passę 16 miesięcy bez tytułu.
Głos w sprawie zabrała Rennae Stubbs, czterokrotna zwyciężczyni turniejów wielkoszlemowych w deblu, która nie szczędziła ostrych słów pod adresem ojca tenisisty. Według niej relacja na linii ojciec-syn była destrukcyjna dla kariery byłej trzeciej rakiety świata. Stubbs podkreśliła, że Tsitsipas często tracił panowanie nad sobą na korcie nie z powodu własnej gry, ale przez zachowanie Apostolosa, który nieustannie wykrzykiwał uwagi z trybun.
Szokujące kulisy współpracy i powrót na szczyt
Stubbs ujawniła, że otrzymywała informacje od osób znających język grecki o tym, co dokładnie działo się podczas meczów. „Potrzebujesz trenera, który w ciebie wierzy, a nie kogoś, kto będzie wykrzykiwał do ciebie negatywne g***, przez które czujesz się fatalnie na korcie” — stwierdziła stanowczo była tenisistka. Jej zdaniem obecność Thomasa Perrina w boksie Greka zamiast ojca wprowadziła niezbędny spokój i wsparcie, którego zawodnikowi brakowało w ostatnich latach.
Sam Tsitsipas, który po nieudanym Wimbledonie spadł na 87. miejsce w rankingu ATP, po zwycięstwie w Szwajcarii awansował na 49. lokatę. Tenisista przyznał, że tydzień w Gstaad był dla niego ogromnym wyzwaniem fizycznym i psychicznym. „Przetrwałem maraton. Każdy mecz wydawał się nie mieć końca, ale jakimś cudem zdołałem za każdym razem przechylić szalę na swoją korzyść i odnieść zwycięstwo” — podsumował Grek po pokonaniu Raphaela Collignona.
