Kibice planujący wizytę na finałowych meczach US Open mogą liczyć na niespodziewane okazje cenowe. Po początkowym szaleństwie na rynku wtórnym, gdzie kwoty sięgały astronomicznych poziomów, zainteresowanie turniejem gwałtownie wyhamowało przed decydującym weekendem.
Jak informuje serwis Tennis365, jeszcze pod koniec lipca bilety na finał singla mężczyzn oferowano za niebagatelną kwotę 20 921 dolarów, a na finał kobiet za blisko 5 900 dolarów. Obecnie sytuacja wygląda zupełnie inaczej, ponieważ wejściówki na mecz półfinałowy Alexandra Zvereva z Karenem Chaczanowem można było nabyć już za 35 dolarów. Oznacza to spadek wartości o 89 procent w porównaniu do wcześniejszych ofert, co bezpośrednio wiąże się z brakiem w turnieju takich postaci jak Novak Djoković czy Carlos Alcaraz.
Brak Amerykanek i wielkich marek studzi zapał fanów
Spadek cen dotknął również finałowe starcie kobiet, w którym Aryna Sabalenka zmierzy się z Eleną Rybakiną. Brak reprezentantki gospodarzy w meczu o tytuł sprawił, że liczne bilety są dostępne za mniej niż 300 dolarów. Nawet w pełni amerykański półfinał mężczyzn, w którym Frances Tiafoe zagra z Benem Sheltonem, nie uchronił się przed trendem spadkowym, oferując wejściówki w podobnych, relatywnie niskich cenach.
Warto przypomnieć, że sytuacja ta następuje po okresie ogromnego popytu, który był napędzany obecnością największych gwiazd tenisa. Mimo obecnego załamania na rynku wtórnym, organizatorzy z USTA spodziewają się rekordowych wyników finansowych.
Amerykańska federacja tenisowa liczy na pobicie ubiegłorocznych przychodów, które wyniosły 623,8 mln dolarów, z czego aż 90 procent wygenerował sam turniej US Open. Tak solidne fundamenty finansowe pozwoliły na zwiększenie tegorocznej puli nagród do rekordowych 108 mln dolarów. Triumfatorzy turniejów singlowych, którzy zostaną wyłonieni w nadchodzący weekend, otrzymają czeki na kwotę 5,5 mln dolarów.
