Vincent Kompany trafił do szpitala po piątkowym zasłabnięciu, a Bayern Monachium nie zamierza wyznaczać terminu jego powrotu. Max Eberl podkreślił, że trener ma wrócić dopiero wtedy, gdy będzie zdrowy. Dla członka zarządu klubu ds. sportu to osobisty temat: sam musiał kiedyś odejść z futbolu z powodów zdrowotnych.
Eberl mówił o sytuacji Kompany’ego w sobotę, podczas konferencji prasowej Bayernu przed niedzielnym meczem Bundesligi z Freiburgiem. Nie chciał spekulować o przyczynie zasłabnięcia, bo konieczne są dalsze badania. Zwrócił jednak uwagę na ryzyko ignorowania sygnałów wysyłanych przez organizm. „Jeśli nie słuchasz najcichszych sygnałów, które wysyła ci ciało, w końcu zacznie krzyczeć. I właśnie to się teraz stało” — powiedział.
Eberl sam musiał przerwać pracę
52-letni Eberl nazwał Kompany’ego „niezwykle pracowitym człowiekiem” i zaznaczył, że Bayern będzie musiał pilnować, by trener nie wrócił do obowiązków zbyt wcześnie. „Naszym dużym zadaniem będzie do pewnego stopnia chronić go przed nim samym” — stwierdził. Dodał, że rozmawiał zarówno z Kompanym, jak i z jego żoną. 40-letni trener ma pozostać w szpitalu przez kilka dni, aż zakończą się kolejne badania, a klub przygotowuje się na jego nieobecność trwającą tygodnie, nie dni.
Słowa Eberla nabierają szczególnego znaczenia w kontekście jego własnych doświadczeń. W styczniu 2022 roku zrezygnował z funkcji dyrektora sportowego Borussii Mönchengladbach, z którą jako piłkarz i działacz był związany przez ponad dwie dekady. Poruszony Eberl mówił wtedy dziennikarzom, że jest wyczerpany i nie ma już energii, by wykonywać tę pracę na poziomie, jakiego sam od siebie oczekiwał. Stało się to zaledwie 13 miesięcy po podpisaniu nowego kontraktu z klubem.
Po odejściu z Gladbach Eberl nie szukał od razu nowej posady, lecz całkowicie wycofał się z zawodowego futbolu. Później opowiedział o kryzysie psychicznym, który doprowadził go do tej decyzji: podróżował, korzystał z profesjonalnej pomocy, analizował to, co się wydarzyło, i prowadził osobisty dziennik. Dopiero po kilku miesiącach zaczął odzyskiwać energię oraz chęć do pracy w piłce. „W sierpniu poczułem, że futbol znów mnie rozpala” — mówił.
Następnie Eberl wrócił do Bundesligi jako działacz RB Lipsk, co wywołało kontrowersje wśród części kibiców Gladbach. Niektórzy podważali okoliczności jego odejścia i powagę problemów, które zmusiły go do przerwania pracy. Pod koniec 2022 roku Eberl stanowczo zareagował na sugestie, że jego kryzys nie był autentyczny. „Uważam za problem, że ktoś, kto zmagał się z problemami psychicznymi i był chory, zabrał głos, a mu nie uwierzono” — powiedział. W wywiadzie dla „11Freunde” w 2024 roku mówił o wypaleniu i o tym, że nie potrafił już żyć ani pracować tak jak wcześniej: „Zrozumiałem, że gdzieś po drodze się zatraciłem, że tylko odgrywałem rolę. Nie miałem już siły, by dotrzeć do sedna spraw, i maskowałem problemy, biorąc na siebie coraz więcej pracy — chociaż moje ciało krzyczało”.
W sobotę Eberl zapewniał, że stan Kompany’ego jest stabilny, ale najważniejsze pozostaje ustalenie przyczyny zasłabnięcia i spokojna rekonwalescencja. „Dobra wiadomość jest taka, że jego stan jest stabilny. To po raz kolejny pokazuje, że zdrowie jest w życiu najważniejsze, a nie futbol. Najważniejsze, by znaleźć przyczynę, żeby wyzdrowiał, mógł spokojnie odpocząć i wrócił dopiero wtedy, gdy będzie w pełni zdrowy” — powiedział. Nic nie wskazuje jednak na to, by obecna sytuacja zdrowotna Kompany’ego była bezpośrednio porównywalna z kryzysem psychicznym, którego doświadczył Eberl. Sam z własnego doświadczenia wie jednak, że czasem praca musi zejść na dalszy plan.