Faul Mateusza Klicha z końcówki derbów Krakowa nadal wywołuje sporo emocji. Pomocnik Cracovii dzień po spotkaniu wrócił do całej sytuacji, przeprosił Jeremy’ego Guillemenota i przyznał, że po obejrzeniu powtórki było mu wstyd. Niedługo później do jego słów odniósł się Mariusz Jop.
Do zdarzenia doszło w doliczonym czasie gry, gdy Wisła prowadziła 2:1. Guillemenot ruszył z kontratakiem, a Klich próbował zatrzymać akcję. Zrobił to jednak w bardzo niebezpieczny sposób. Szymon Marciniak od razu pokazał pomocnikowi Cracovii bezpośrednią czerwoną kartkę, a chwilę później na murawie doszło jeszcze do przepychanek.
Sytuacja wzbudziła dodatkowe emocje, ponieważ zawodnik Wisły dopiero niedawno wrócił do gry po dłuższej przerwie związanej z urazem kolana.
Klich w rozmowie z Kanałem Sportowym nie próbował usprawiedliwiać swojego zachowania. Przyznał, że przekroczył granicę i jeszcze następnego dnia miał do siebie duże pretensje.
Przede wszystkim chcę przeprosić. Obudziłem się z moralniakiem. To było głupie. Przeprosiłem zawodnika, napisałem do niego. Puściły mi nerwy. Nie przystoi takie zachowanie. Nic już z tym nie zrobię, mogę tylko przeprosić
Pomocnik Cracovii tłumaczył też, że w trakcie samej akcji inaczej ocenił to, co zrobił. Dopiero po obejrzeniu powtórki zobaczył skalę przewinienia.
Byłem w amoku meczowym; emocje, zmęczenie. Myślałem, że włożyłem nogę między jego nogi. Później obejrzałem powtórkę i było mi wstyd. Nie chciałem zrobić mu krzywdy. Chciałem tylko przerwać akcję
Na te słowa szybko zareagował trener Wisły Kraków. Mariusz Jop nie kwestionował przeprosin Klicha, ale bardzo wyraźnie zaznaczył, że po tak doświadczonym zawodniku oczekiwał większej kontroli nad emocjami.
Dziwi mnie zachowanie Mateusza, bo jest to bardzo doświadczony zawodnik, który wie, że szacunek do kolegi po fachu, bez względu na rangę meczu, jest najważniejszy. Wyszedł brak kontroli emocji
Na razie nie wiadomo jeszcze, czy pomocnika Cracovii czeka dłuższa dyskwalifikacja za zachowanie. Bezpośrednia czerwona kartka oznacza zawieszenie, ale ostateczny wymiar dyskwalifikacji może być szerszy.
